Coście, bydlaki, zrobili z naszym miastem? O gwizdach na obchodach rocznicy Poznańskiego Czerwca

Do 28 czerwca myślałem, że jedyni skrajni szaleńcy w Poznaniu to grupka 30 staruszków z mózgiem wyżartym przez Radio Maryja i może nieco większa  grupa tzw. lewicowych intelektualistów popierających anarchistów, którzy sami tacy głupi nie są, tylko udają, aby kosić na tym hajs. Ale jak pokazały obchody 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca nasze miasto staje się areną wyścigu, w którym KOD i zwolennicy rządu ścigają się na to, która strona zaprezentuje się bardziej żenująco, a żaden z polityków nie czuje się winny tej sytuacji.

 

Niespełna dwa lata temu opublikowałem na tym blogu tekst pt. „Lewacki czy prawacki? Jaki jest Poznań?”, w którym przekonywałem, że poznaniacy mimo różnych poglądów potrafią się ze sobą spierać i dyskutować bez wyzwisk, obelg i ciosów poniżej pasa. Jako dowód przytaczałem spór o „Golgotę Picnic”. To była głośna sprawa, która podzieliła mieszkańców. Konserwatywna, katolicka prawica była przeciwna pokazywaniu rzekomo obrazoburczego spektaklu. Liberalna większość uważała, że nie można godzić się na cenzurę.

Ostatecznie spektakl się nie odbył, bo dyrektor festiwalu Malta Michał Merczyński narobił w portki przed rzekomymi groźbami zamordowania artystów i obsługi festiwalu (piszę rzekomymi, bo jakoś dziwnym trafem nikogo pod takim zarzutem nie zatrzymano). Zamiast niego liberalni przeciwnicy cenzury odczytali wspólnie tekst „Golgoty” na placu Wolności. Na miejscu pojawili się też przedstawiciele prawicy, aby przeciwko temu zaprotestować jedynie stosownym transparentem.

Kwintesencją wieczoru była dyskusja w namiocie na placu Wolności, podczas której każdy mógł powiedzieć, co myśli o spektaklu, o cenzurze, o granicach sztuki itp. Swoje mówili prawacy i lewacy. Oczywiście nikt nikogo nie przekonał do zmiany zdania, ale dyskusję wygrali wszyscy, bo pokazali, że są ludźmi na poziomie, którzy szanują innych. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek był bardziej dumny ze swojego miasta.

Oczywiście mieliśmy w Poznaniu skrajnych szaleńców, ale myślałem, że to grupka 30 staruszków z mózgiem wyżartym przez Radio Maryja i może nieco większa  grupa tzw. lewicowych intelektualistów popierających anarchistów, którzy sami tacy głupi nie są, tylko udają, aby kosić na tym hajs, co najlepiej pokazał finał sprawy skłotu na Starym Rynku.

Dziś niemal dokładnie dwa lata później sytuacja jest już zupełnie inna, co pokazały nam obchody 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca’56, gdzie poziom szamba zaprezentowali zarówno lewi jak i prawi (określenie „prawi” stosuję w odniesieniu do sympatyków PiS-u, doskonale wiem, że gospodarczo są bardziej lewi niż SLD). Jedni gwizdali na prezydenta Dudę i wicepremiera Glińskiego, drudzy gwizdali na Jaśkowiaka i Wałęsę. Pierwsi przynieśli ze sobą egzemplarze polskiej konstytucji i czerwone kartki do pokazywania przedstawicielom obozu aktualnej władzy, drudzy transparenty obrażające prezydenta Poznania i Unię Europejską, czyli jedni i drudzy od początku w dupie mieli rocznicę Czerwca’56, co ostatecznie rozwiewa wszelkie wątpliwości, że to, co się stało, nie było planowane i wynikło jedynie z prowokacji.

Szkoda, że nikt z przemawiających nie zareagował na tę żenadę. Nie spodziewałem się tego po prezydencie Dudzie – w końcu on tu był jedynie gościem, ale już prezydent Jaśkowiak jako gospodarz uroczystości mógł zaapelować do tłumu o spokój i uszanowanie pamięci zamordowanych w 1956 r. Jego przeciwnicy pewnie by go nie posłuchali, ale może chociaż jego koledzy nazywający siebie obrońcami demokracji zreflektowaliby się, że swoim zachowaniem się ośmieszają.

Członkowie KOD-u w ogóle mnie rozczarowali. Byłem pewien, że obchody będą dla nich świetną okazją do tego, aby zachować się w sposób godny kontrastujący z skrajnymi patolami z Poznańskiego Związku Patriotycznego, którzy przyszli z transparentami obrażającymi Jaśkowiaka. Była to świetna okazja, aby powiedzieć: „Zobaczcie to bydło popierające PiS, które nazywa się patriotami, a obraża pamięć bohaterów Czerwca”. Ale nie – KOD uznał, że trzeba zachowywać się równie żenująco, aby tym samym pokazać, że… no właśnie nie wiem co – że niczym nie różnią się od zwolenników PiS-u?

wp_obchody_poznanski_czerwiec_transparenty_zenon_kubiak_625

Myślałem, że pewnie następnego dnia politycy obu stron będą się odcinać od swoich sympatyków, którzy zrobili taką wiochę, ale nie. Politycy prawicy jak i prawicowe media udają, że gwizdano tylko na Dudę i Glińskiego, a winę za to ponosi Jaśkowiak.

„Prezydent Poznania postanowił wykorzystać rocznicowe obchody Poznańskiego Czerwca 56 do bieżącej gry politycznej, do promowania KOD-u” – napisał następnego dnia poseł Szymon Szynkowski vel Sęk, a to przecież jeden z bardziej zrównoważonych i rozsądnych polityków PiS-u.

Akademicki Klub Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego poszedł jeszcze dalej, sugerując, że Jaśkowiak sam zorganizował akcję protestacyjną, „zwożąc” członków KOD-u do Poznania, bo zdaniem AKO poznaniacy tak się nie zachowują.

A co na to Jaśkowiak? Ten przynajmniej nie udaje, że gwizdała tylko jedna strona. Przyznał, że gwizdali zarówno jego przeciwnicy jak i sympatycy, ale uważa, że to skutek „prowokacji”.

„Przykro mi, że zebrani dali się sprowokować zorganizowanej grupie „Wiernych Polsce” czy kibiców i dali wyraz swemu niezadowoleniu w czasie przemówienia Prezydenta Andrzeja Dudy czy Wicepremiera Piotra Glińskiego. Jednak właśnie Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego reprezentuje rząd, który przed obchodami zlekceważył poznaniaków. Wyrazy dezaprobaty to pokłosie tych działań, rezultat decyzji Ministra Antoniego Macierewicza. Kto sieje wiatr, zbiera burzę” – napisał w oświadczeniu, mając na myśli próby absurdalnego wciśnięcia do obchodów upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej.

kod czerwiec

Jak widać, nikt nie czuje się winny, czyli możemy się spodziewać, że od teraz wszystkie uroczystości w Poznaniu to będzie rywalizacja na to, kto zachowa się bardziej żenująco. Za rok pewnie trzeba będzie zrobić osobne sektory dla prawych i lewych otoczone wysokimi płotami z drutem kolczastym jak na stadionach piłkarskich w latach 90, a do pilnowania porządku posłać policjantów z pałami.

Coście, bydlaki, zrobili z naszym miastem? Pytam polityków z obu stron sceny politycznej, nie spodziewając się jednak żadnej odpowiedzi czy refleksji.

Reklamy
Opublikowano polityka | Otagowano , , , , , | 1 komentarz

Strefa Kibica na Euro 2016 to coś więcej niż mecze na telebimie

W Poznaniu nie będzie Strefy Kibica na Euro 2016, a szkoda, bo byłaby to wyjątkowo okazja, aby zobaczyć, jak „pisiory” i „kodomici” chociaż na miesiąc chowają do szuflad partyjne sztandary i z tymi samymi biało-czerwonymi szalikami wspólnie dopingują polską drużynę. Kto chce wspólnie w tłumie dopingować polskich piłkarzy, może za to wybrać się do Śremu albo Gniezna.

Lato 2008 r. Trwają piłkarskie Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Tłumy poznaniaków z wypiekami na twarzy dopingują biało-czerwonych na placu Wolności. Razem cieszą się z bramki Rogera Guerreiro w meczu z Austrią, razem płaczą po ostatnim gwizdku w meczu z Chorwacją, który był sygnałem pożegnania polskiej drużyny z Euro 2008.

Lato 2012. Strefa Kibica na placu Wolności podczas meczów Euro 2012 jest tak bardzo wypełniona ludźmi, że miasto na szybko tworzy drugie miejsce do wspólnego oglądania meczów nad jeziorem Malta. Przez cały czas trwania turnieju przez poznańską Strefę Kibica przewija się w sumie ponad pół miliona kibiców z całego świata. Dominuja Irlandczycy i Chorwaci, ale nie brakuje też Włochów, Niemców, Holendrów, Szwedów, Francuzów i Anglików i wielu innych nacji.

strefa_kibica_euro2012_robert_korybut_urzad_miasta_poznania_625
Jak będzie latem 2016 r.? Nijak. Miasto uznało, że milion złotych za zbudowanie Strefy Kibica, czyli dwa razy tyle, ile władze Poznania wydają na 2 rowery z przyczepkami, które jeżdżą po centrum i sprzątają śmieci z chodników,  to zbyt duży wydatek. Czy to rzeczywiście zbyt dużo? Moim zdaniem tak, ale zastanówmy się, jak to będzie wyglądało, jeśli biało-czerwoni zagrają na Euro 2016 na skalę swoich możliwości i uda im się awansować, np. do półfinału. Nie będzie wtedy w Polsce ważniejszego tematu. Nie będzie się rozmawiać o Trybunale Konstytucyjnym, bomberze z Wrocławia, marszach KOD-u, uchodźcach, ale wyłącznie o świetnej grze Polaków na Euro i nadziejach na medal.

Moja wyobraźnia nie jest aż tak wielka, aby zwizualizować mecz półfinał piłkarskich Mistrzostw Europy (o finale nie wspominając) z udziałem polskiej reprezentacji, który poznaniacy najwyraźniej oglądaliby w domach w kapciach przed telewizorem.

Swoją drogą zastanawiam się, czy milion złotych to dużo w zamian za zjednoczenie przynajmniej na miesiąc wszystkich poznaniaków? Przecież mecze Euro 2016 będą oglądać wspólnie, stojąc obok siebie zarówno uczestnicy miesięcznic smoleńskich, jak i marszy KOD-u? Pewnie nawet będą sobie przybijać piątki i klepać się po plecach po golach strzelanych przez Lewandowskiego i Milika, zapominając o codziennych sporach.

Władze Poznania łaskawie zezwoliły, aby na czas Euro 2016 wyjątkowo zawiesić zakaz oglądania meczów w ogródkach gastronomicznych na Starym Rynku, co jest bardzo intrygujące. Rok temu wprowadzając ten zakaz, wyjaśniano, że kibice oglądający mecze, np. Lecha Poznań albo Ligi Mistrzów zachowywali się zbyt głośno, co przeszkadzało „kulturalnym” klientom, chcącym na rynku w ciszy i spokoju wypić piwo albo zjeść obiad. Jakoś nie mam wątpliwości, że mecze Euro 2016 z udziałem polskich piłkarzy spowoduje nieporównywalnie większy hałas niż mecz Lecha z Górnikiem Łęczna i co? Nagle ten hałas w cudowny sposób już „kulturalnym” klientom nie będzie przeszkadzał?

Coś mi się wydaje, że po prostu ktoś w urzędzie przy placu Kolegiackim się zorientował, że to jednak będzie siara, jak turyści z Niemiec, Anglii albo Hiszpanii wpadną na weekend do Poznania i dowiedzą się, że w tym mieście meczu swoich drużyn w ogródku na tym ślicznym rynku nie obejrzą, ale dobre i to.

Oczywiście fakt, że w trakcie Euro 2016 na Starym Rynku zamiast siorbania zupy będzie słychać okrzyki kibiców zjednoczonych pod wspólnym biało-czerwonym sztandarem nie podoba się mieszkańcom Starego Miasta z fanpage’a „Ulica Wrocławska”, gdzie napisano:

„Jest EURO 2016 więc zafundujmy sobie powtórkę z 2012 roku.Zróbmy sobie quasi Strefę Kibica na Starym Rynku z telewizorami, telebimami na ogródkach i sklepami monopolowymi w najbliższym otoczeniu. Że mieszkańcom centrum Starego Miasta to przeszkadza a efekty z roku 2012 odczuwają do dzisiaj? Że konsekwencje ówczesnych błędów i zaniedbań oni i Miasto ponoszą do teraz? To się nie liczy. A co w takim razie się liczy?”

No cóż, na Euro 2016 Paryż na Polach Elizejskich mecze będzie oglądać wspólnie 120 tys. ludzi (a będzie jeszcze druga pod stadionem w St. Denis). Strefy Kibica będą też pewnie we wszystkich większych europejskich miastach, bo mundial i Euro to w zlaicyzowanej Europie prawdziwie święty czas, gdy wszystko inne spada na dalszy plan.

Ale jak widać, co tam Paryż, Londyn, Berlin – to jakieś zaścianki, tu jest Poznań, miasto takie nowoczesne, my tu chcemy ciszy, spokoju, a jedyny hałas, jaki tolerujemy, to śpiew ptaków. Z pozdrowieniami dla poznańskich amiszów, dla których nasze miasto powinno stać się wioseczką, po której można jeździć tylko rowerami, a o godz. 22 wszyscy idą spać.

PS  Poznaniacy, którzy jednak chcą spotkać się w miejscu, gdzie tłum kibiców będzie wspólnie dopingował piłkarzy, mogą wybrać się do Gniezna lub Śremu, które jak się okazuje, stać na organizację Stref Kibica.

fot. Robert Korybut/poznan.pl

Opublikowano kultura, sport i rekreacja, turystyka | Otagowano , , , , , | 2 Komentarze

Poznań będzie miał pełnomocniczkę ds. przeciwdziałania wykluczeniom – nareszcie ktoś zacznie bronić przed dyskryminacją… Młodzież Wszechpolską

Bardzo się cieszę, że w Urzędzie Miasta Poznania zostanie zatrudniona pełnomocniczka ds. przeciwdziałania wykluczeniom. Listę zadań do wykonania ma sporą. Pierwszą w kolejności jest skarga na dyskryminacyjną politykę Jacka Jaśkowiaka, którą złożyła Młodzież Wszechpolska.

Powołania w Poznaniu „pełnomocniczki” ds. przeciwdziałania wykluczeniom domagał się Wielkopolski Kongres Kobiet. Celowo użyłem cudzysłowu, ponieważ właśnie tak to stanowisko określił sam kongres, co było niedopuszczalną formą dyskryminacji ze względu na płeć. Fakt faktem, że konkurs wygrała kobieta – Marta Mazurek, ale nie wiadomo, czy o stanowisko w ogóle ubiegali się jacyś mężczyźni, więc już więcej się nie czepiam. Mam tylko nadzieję, że w przyszłości upomni feministki, że domagania się „pełnomocniczki”, a nie „pełnomocnika” to niedopuszczalny seksizm.

Tak czy siak, bardzo się cieszę, że będziemy mieć w Poznaniu kogoś, kto będzie pilnował, czy ktoś w naszym mieście nie jest dyskryminowany, albo wykluczany ze względu na kolor skóry, narodowość, płeć, religię lub wyznawane poglądy.

O tym, jak często tak się dzieje, dowiadujemy się coraz częściej. W poniedziałek w Urzędzie Miasta oficjalną skargę na Jacka Jaśkowiaka złożyła… Młodzież Wszechpolska. Powodem skargi jest próba zablokowania przez prezydenta Poznania marcowego turnieju sportów walki z udziałem organizacji nacjonalistycznych z całej Europy. Zawody miały się odbyć w hali jednego z poznańskich klubów sportowych, ale Jaśkowiak zagroził klubowi odebraniem miejskiej dotacji na szkolenie młodzieży.

– Poznań nie będzie dotował organizacji, które angażują się w działalność propagującą rasizm. Poleciłem mojemu zastępcy Arkadiuszowi Stasicy oraz urzędnikom odpowiedzialnym za promocję sportu podjęcie formalnych działań – wyjaśniał wtedy prezydent Poznania. – Jeśli kluby lub inne organizacje sportowe angażują się w działalność o charakterze nacjonalistycznym lub propagującym rasizm, to nie widzę możliwości dotowania ich działalności przez miasto – dodawał.

Turniej ostatecznie odbył się w hali sportowej jednej ze szkół, a policja obecna na miejscu nie odnotowała żadnych incydentów o charakterze faszystowskim, rasistowskim itp. Zdaniem Młodzieży Wszechpolskiej straszenie klubów i bezpodstawne oskarżenia prezydenta Poznania to forma dyskryminacji i łamania praw obywatelskich, dlatego zażądali przeprosin.

– Prezydent miasta jest tylko urzędnikiem. Oczywiście urzędnikiem wyższego szczebla, ale tym bardziej odpowiedzialny jest on przed obywatelami – wyjaśniał mówi Wojciech Koźmiński z Młodzieży Wszechpolskiej. – Nie jest tak, że Poznań to jest prywatne poletko pana Jaśkowiaka, że będzie on mówił, jakie poglądy są mile widziane w Poznaniu, a jakie nie. I o to nam głównie chodzi.

Trudno się ze Wszechpolakami nie zgodzić – czy to się komuś podoba czy nie, głoszenie haseł nacjonalistycznych jest w Polsce całkowicie legalne, więc nie ma powodu, by dyskryminować osoby, które je propagują. Inna sprawa, że ja osobiście sam pomysł organizowania turniejów tylko dla osób o określonych poglądach uważam za dyskryminację. Czemu narodowcy chcą się bić tylko między sobą? To dla nich taki problem, aby w turnieju wystąpili zawodnicy o poglądach lewicowych, np. jacyś przedstawiciele Kampanii Przeciw Homofobii, anarchiści, ekolodzy, feministki itp.?

marta mazurek

Pani Marta Mazurek stanowisko obejmie dopiero 1 lipca, więc chyba nie zajmie się sprawą dyskryminowania Wszechpolaków, ale czeka ją wiele innych zadań. Ot, chociażby mowa nienawiści, do jakiej dochodzi podczas manifestacji Komitetu Obrony Demokracji, gdzie można usłyszeć m.in. takie hasła jak „Precz z kaczyzmem”, które obrażają wyborców Prawa i Sprawiedliwości.

Z pewnością pełnomocniczka ds. przeciwdziałania wykluczeniom zainterweniuje też w sprawie kibiców Lecha Poznań, którzy również są regularnie obrażani przez Jacka Jaśkowiaka, głośno głoszącego, że stadion to źródło rasistowskich ataków, chociaż nie ma na to żadnych dowodów.

Krótko mówiąc, Pani Pełnomocniczko, do dzieła!

Opublikowano polityka | Otagowano , , , , | 2 Komentarze

Kolejny odlot anarchistów – ich kolega skazany na prace społeczne woli iść do więzienia, więc nazywają go „więźniem politycznym”

Sąd w Poznaniu postanowił dość łagodnie potraktować anarchistę, który naruszył nietykalność osobistą policjanta i skazał go jedynie na prace społeczne. Dla skazanego to jednak „niewolnicza służba”, więc woli iść do więzienia. Poznańscy anarchiści stawiają go w jednym rzędzie z Nelsonem Mandelą, nazywając „więźniem politycznym”. Tylko czekać, aż zgłoszą go do Pokojowej Nagrody Nobla.

A było to tak. W październiku 2011 r. z kamienicy na ul. Dąbrowskiego eksmitowano ciężko chorą kobietę i jej męża. Powodem były długi wynoszące ponad 60 tys. zł, ponieważ mężczyzna ze względu na konieczność opiekowania się żoną, nie był w stanie znaleźć sobie pracy. Oboje zostali eksmitowani – trafili do Centrum Interwencji Kryzysowej w Chybach, a kilka miesięcy później przyznano im mieszkanie socjalne.

Eksmisji towarzyszyła demonstracja anarchistów. Doszło do przepychanek z policją, a kiedy eksmisja już dawno się zakończyła i policjanci zaczęli odjeżdżać, jeden z anarchistów zaczął kopać radiowóz. W sumie zatrzymano trzy osoby. Dwie zostały uniewinnione, a za naruszenie nietykalności policjanta skazano jedynie Łukasza Bukowskiego. Wyrok był jednak bardzo łagodny – groziły mu nawet trzy lata więzienia, a sąd skazał go jedynie na grzywnę. Ponieważ skazany jednak odmówił jej zapłacenia, sąd postanowił wykazać się wyrozumiałością i zamienił grzywnę na prace społeczne. Dla anarchisty to jednak również było nie do zaakceptowania.

– Nie zgodziłem się na karę, jaką zlecił mi sąd i nadal się na nią nie godzę. Zostałem skazany na tzw. nieodpłatne, przymusowe prace, czyli niewolniczą służbę. Jakikolwiek byłby wyrok, nie zgadzam się na niego i w konsekwencji jako wyraz swojej wolności trafiam teraz na trzy miesiące do aresztu – oświadczył, twierdząc, że w ten sposób protestuje przeciwko jego zdaniem „okrutnie niesprawiedliwemu wyrokowi”.

anarchista

Osobiście jest mi bardzo przykro, że ta historia tak się skończyła. Wolałbym, aby Łukasz Bukowski zamiast siedzieć sobie w areszcie na koszt obywateli uczciwie płacących podatki (trzymiesięczny areszt tego pana będzie nas wszystkich kosztował ok. 7500 zł), pracował dziś społecznie – np. na rzecz osób tak biednych i ciężko dotkniętych przez los, jak kobieta, którą 5 lat temu na ul. Dąbrowskiego bronił przed eksmisją.

Żyjemy jednak w państwie demokratycznym, gdzie wolność jednostki jest jedną z najwyższych wartości i każdy ma prawo zdecydować, że woli siedzieć w więzieniu niż wykonywać prace społeczne. Taka jest demokracja, czy to nam się podoba, czy nie.

Tym bardziej oniemiałem, gdy przeczytałem oświadczenie Federacji Anarchistycznej, w którym czytamy m.in.:

„Nasz ruch uznaje Łukasza za więźnia politycznego, więźnia sumienia, który w ten sposób domaga się przestrzegania praw lokatorskich i powstrzymania wysiedleń. Jego uwięzienie oznacza rozpoczęcie naszej kolejnej kampanii wymierzonej przeciwko wysiedleniom, czyszczeniu kamienic, deptaniu praw lokatorskich. Domagamy się wraz z Łukaszem zaniechania eksmisji i zmiany niesprawiedliwej polityki społeczno-mieszkaniowej, która staje się przyczyną wielu ludzkich tragedii. Ofiarami padają często osoby o najniższym statusie materialnym.”

Doprawdy nie mam pojęcia, co trzeba mieć w głowie, aby w jednym rzędzie ze skazanym anarchistą stawiać takie osoby jak Nelson Mandela czy Mahatma Gandhi, czy innymi ludźmi, których wtrącano do więzienia za głoszone poglądy polityczne. Wyrok, jaki zapadł w sprawie Łukasza Bukowskiego nie ma przecież żadnego związku z głoszonymi przez niego poglądami, tylko z zachowaniem wobec interweniujących policjantów, których nietykalność jest jednym z gwarantów bezpieczeństwa publicznego. Nie ma żadnego znaczenia, czy nietykalność policjanta zostanie naruszona w sprawie blokady eksmisji, w trakcie jakiejś rozróby na Marszu Niepodległości, czy może w trakcie wypisywania mandatu za sikanie pod murem.

Sąd potraktował anarchistę tak łagodnie, jak tylko mógł. Skoro doszło do naruszenia nietykalności cielesnej policjanta (a nic mi nie wiadomo, aby skazany uważał, że to wymysł, z którym on nie ma nic wspólnego), musiał zapaść wyrok skazujący. Grzywna to najłagodniejsza kara, jaką można było zasądzić. Zamienienie jej na prace społeczne to już był wyraźny ukłon w stronę skazanego – dano mu szansę, aby odpracował swoje przewinienie dla dobra innych ludzi – może nawet właśnie takich, jakich rzekomo broni poprzez udział w różnych demonstracjach. Skoro uznał, że woli więzienie, niż pracę dla innych, to jego wybór. Nie wydaje mi się, aby Mandela spędził w więzieniach 27 lat swojego życia, bo nie zgadzał się na prace społeczne.

W sobotę, 7 maja przed poznańskim aresztem ma się odbyć manifestacja solidarności ze skazanym. Ciekawe, co będzie następne? Domaganie się dla niego Pokojowej Nagrody Nobla?

Tutaj film dla tych, którzy są ciekawi, jak wyglądała eksmisja, w czasie której zatrzymano Łukasza Bukowskiego.

Opublikowano bezpieczeństwo, polityka, polityka mieszkaniowa | Otagowano , , , , , , | 1 komentarz

Czy Człowiek-Pyra obroni Poznań przed zombie? Propozycje nowych interpelacji dla radnego Boruczkowskiego

Będąc pod wielkim wrażeniem interpelacji radnego PiS-u w sprawie łowców organów, który jego zdaniem grasuje w Poznaniu, postanowiłem podpowiedzieć mu parę innych tematów, w sprawie których powinien interweniować u prezydenta Poznania.

Uwielbiam poznańskich radnych Prawa i Sprawiedliwości, którzy raz na kilka lat wpadają na jakiś genialny pomysł wypromowania Poznania na cały kraj, a czasem i cały świat. A to donoszą, że mamy słonia – geja, a to walczą z prawem do spółkowania przez osiołki itp.

Najnowszy przebój to interpelacja radnego Michała Boruczkowskiego, który wysłał zapytanie do prezydenta Poznania o to, jakie kroki podjął, aby złapać łowców organów i czy wiadomo, ilu dokładnie mieszkańców znaleziono na ulicy z wyciętymi narządami wewnętrznymi. Radny Boruczkowski nawet nie pyta, czy rzeczywiście takie przypadki mają miejsce. W swojej interpelacji pisze wprost, jaki jest stan faktyczny:

„1) młode osoby są wypatrywane (np. jak wychodzą z domów czy zakładów pracy) i śledzone przez łowców organów; 2) gdy upatrzone osoby znajdują się na dworze w odosobnieniu są chwilowo usypiane i jest pobierana ich krew, celem badania, czy dana osoba jest zdrowa; 3) po wybudzeniu, te osoby znajdują na swoim ciele kropkę od igły; 4) po pozytywnym zweryfikowaniu przez łowców organów braku chorób danej osoby, taka osoba po pewnym okresie czasie jest porywana i są wycinane jej niektóre organy wewnętrzne na sprzedaż.”

kadr z filmu "Sens życia według Monty Pythona" o przeszczepach organów.

kadr z filmu „Sens życia według Monty Pythona” o przeszczepach organów.

Nie wiem, w jaki sposób radnemu Boruczkowskiemu mogło przyjść do głowy coś takiego. Jedyne wytłumaczenie, jakie znajduję, to obejrzenie filmu „Ostra randka 3D” w reżyserii Macieja Odolińskiego. Być może radnego zmyliło to, że akcja tego filmu dzieje się w Poznaniu i pomyślał, że to film dokumentalny. „Ostra randka 3D” opowiada o tym, jak jakiejś dziewczynie w klubie Dragon ktoś wrzuca pigułkę gwałtu do wina, a później budzi się w hotelu Andersia z wyciętą nerką. Film to jedno z najgorszych „dzieł” w polskiej kinematografii (jeszcze gorsze niż „Hiszpanka” – serio). Strach pomyśleć, jakie interpelacje zacznie składać radny Boruczkowski, gdy obejrzy kolejne filmy. Jakby co, już mu podpowiadam parę pomysłów na kolejne interpelacje:

1. Czy Poznań jest przygotowany na inwazję zombie? Czy straż miejska została przeszkolona i posiada wyposażenie służące do zabijania żywych trupów? Czy przewidziano plan ewakuacji władz Poznania na wypadek takiej inwazji?
2. Czy jest sprawowana właściwa kontrola nad poznańskimi parkami naukowo-technologicznymi? Czy jeśli w którymś z takich ośrodków zostanie opracowana sztuczna inteligencja, istnieje system zabezpieczeń uniemożliwiający bunt robotów, które mogą zaatakować ludzi?
3. Kiedy władze Poznania stworzą dodatkowy etat dla superbohatera, który działając poza prawem będzie w stanie sobie poradzić ze szczególnie niebezpiecznymi przestępcami? Czy jego wygląd w jakiś sposób będzie związany z Poznaniem (np. Człowiek-Rogal, Człowiek-Kozioł, Człowiek-Pyra itp.)?
4. Ile przypadków lądowania w Poznaniu statków kosmicznych odnotowano w ostatnich trzech latach oraz gdzie są obecnie przetrzymywane?
5. Czy prezydent Poznania, jego zastępcy oraz dyrektorzy wydziałów Urzędu Miasta przechodzą szczegółowe badania, mające potwierdzić lub wykluczyć, czy rzeczywiście są ludźmi, czy może są jedynie cyborgami pokrytymi ludzką skórą lub istotami pozaziemskimi? Jak wygląda takie badanie?
6. Jak wielu mutantów mieszka w Poznaniu? Jakie posiadają moce i czy w razie zagrożenia zewnętrznego dla miasta będą w stanie je obronić?
7. Czy w Centrum Zarządzania Kryzysowego istnieją procedury na wypadek nagłej inwazji agresywnych: ptaków, szarańczy, os, pająków, gigantycznych komarów, spadających z nieba rekinów itp.?
8. Czy zatrucie wody w Warcie minionego lata nie doprowadziło do powstania nowych zmutowanych gatunków ryb, np. piranii, albo rekinów?
9. Ile przypadków ataków wampirów notuje się w skali roku w Poznaniu?
10. W jaki sposób Poznań obroni się przed atakiem zmutowanego jaszczura o wysokości 100 metrów i wadze 55 tysięcy ton?

Mam nadzieję, że pomogłem.

Opublikowano bezpieczeństwo, polityka | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Kibice Lecha kiedyś robili Poznaniowi świetną reklamę, dziś odstraszają inwestorów?

Jacek Jaśkowiak uważa stadion za siedlisko rasistów, które odstrasza zagranicznych inwestorów. To bardzo ciekawe, bo jeszcze kilka lat temu kibiców Lecha uznawano za poznańską wizytówkę w Europie, a zagranicznych dziennikarzy opisujących miasto, zabierano na mecz Kolejorza, gdzie popadali w zachwyt nad dopingiem naszych kiboli.

Na linii Jacek Jaśkowiak – kibice Lecha iskrzy od dłuższego czasu i konflikt raczej będzie się zaostrzał, niż wygasał. Dzisiaj w Radiu Merkury prezydent Poznania powiedział: „Bardzo szanuję kibiców i bardzo szanuję też Lecha Poznań i chciałbym, by ten klub odnosił sukcesy i poszedł śladem takich klubów jak Barcelona i osiągał sukcesy na miarę Europy. Natomiast uważam, że niewielka grupa kibiców nie może psuć wizerunku całego miasta i odstraszać inwestorów. Wiem to, bo prowadzę z tymi inwestorami rozmowy”.

Zdaniem Jaśkowiaka wizerunek psują rasistowskie hasła wykrzykiwane i eksponowane na stadionie. Wszyscy pamiętamy transparent „Litewski chamie, klęknij przed polskim panem”, czy okrzyki „Islamista – brudna k…a, nam Polakom nie dorówna. Cały stadion śpiewa z nami – wyp…ć z uchodźcami”. W pełni zgadzam się z prezydentem, że to incydenty, które chluby nie przynoszą ani Lechowi, ani Poznaniowi, ale zgadzam się również, że jej sprawcami jest niewielka grupa kibiców. Co więcej, sprawców tych incydentów udało się zatrzymać i ukarać, więc nie bardzo rozumiem, dlaczego prezydent robi z tego taką aferę. Od ścigania rasizmu jest policja i prokuratura i jak widać, jak na razie radzą sobie z tym problemem, dlaczego więc prezydent tak bardzo wyolbrzymia problem rasizmu, podciągając pod to nawet niedawną bójkę z udziałem nawalonego jak stodoła obywatela Tunezji, który tak się złożyło, że bójkę akurat przegrał?

W cytowanej wypowiedzi zainteresowało mnie coś innego – informacja, że takie zdarzenia odstraszają inwestorów. Incydenty rasistowskie zdarzały się na stadionie od czasu do czasu zawsze, ale jakoś wcześniej inwestorom to nie przeszkadzało, wszyscy wiedzieli, że to problem marginalny taki sam w Poznaniu jak i w wielu innych miastach. Co więcej, jeszcze kilka lat temu kibice Lecha byli uznawani przez władze Poznania za jedną z wizytówek miasta. Na angielskich stadionach kibice po dziś dzień tańczą „Let’s all do the Poznań”, słynny taniec podpatrzony u kibiców Kolejorza przez fanów Manchester City znalazł się nawet w grze FIFA 15. Trudno sobie wyobrazić lepszą reklamę Poznania, a na dodatek nie kosztowała ona budżetu miasta ani złotówki.

kibice

Pamiętam też doskonale czas przed Euro 2012, kiedy Poznań odwiedzali zagraniczni dziennikarze przygotowujący materiały o gospodarzach piłkarskich mistrzostw Europy. Chcieli zobaczyć nasze miasto, jego największe atrakcje turystyczne, miejscowe puby i restauracje, wiedzieć, co jemy, co pijemy i jak ciekawie można spędzić tu czas. Jan Mazurczak, dyrektor Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej zawsze też zabierał ich na mecz Lecha, jeśli tylko Kolejorz akurat rozgrywał mecz na swoim stadionie. Dziennikarze specjalizujący się w turystyce nie zawsze byli zainteresowani, ale gdy się już wybrali, to byli zachwyceni. Oczywiście Włochów, Hiszpanów, Irlandczyków, czy Niemców trudno było urzec poziomem spotkań polskiej ekstraklasy. Ich zachwyt budziło nie to, co się działo na boisku, tylko to, co działo się na trybunach – nieustający, żywiołowy doping kibiców, imponujące oprawy i pokazy pirotechniczne.

– Nasi kibice robią na nich bardzo dobre wrażenie, reporterzy są zachwyceni atmosferą na stadionie. Zwłaszcza dziennikarze z Irlandii podkreślali, że czegoś takiego na meczu ligowym jeszcze nie przeżyli – opisywał jeszcze cztery lata temu na łamach „Gazety Wyborczej”.

Sam pamiętam, jaki dyrektor Mazurczak był załamany, kiedy przez kilka miesięcy kibice Lecha bojkotowali doping i mecz oglądali „normalnie”, więc już nie stanowili dodatkowej atrakcji turystycznej.

Biuro Promocji Urzędu Miasta też dostrzegało potencjał marketingowy, jaki mają w sobie kibice. Wystarczy sobie obejrzeć spoty reklamowe „Miasta know-how” sprzed kilku lat, w których Poznań chwali się swoimi największymi atutami. Widać w nich m.in. nie tylko stadion, ale też kibiców (inna sprawa, że w klipie Poznań chwali się też torem wyścigowym, który chce zamknąć Jaśkowiak i fabryką Volkswagena, w których produkuje się te straszne, obrzydliwe zdaniem prezydenta samochody).

Jakoś trudno mi uwierzyć, aby jakiś poważny inwestor nie chciał otwierać w Poznaniu fabryki albo biura tylko z powodu jakiejś rasistowskiej szmaty wiszącej na płocie stadionu. Prędzej uwierzę, aby zniechęcała go informacja, że w naszym mieście planuje się zmniejszenie przepustowości ulic w celu zmuszenia ludzi do dojeżdżania do pracy rowerami, ale co ja tam wiem…

Opublikowano polityka, sport i rekreacja, turystyka | Otagowano , , , , , , | 4 Komentarze

Na fasadzie Teatru Polskiego napisano „Naród sobie”, a nie „Lewica sobie”, albo „Prawica sobie”

„Chcę teatrem budować wspólnotę, a nie ją dzielić” – mówił, obejmując stanowisko dyrektora artystycznego Teatru Polskiego Maciej Nowak. W piątek wraz ze swoimi pracownikami zapozował do zdjęcia z transparentem wskazującym, że miejska instytucja utrzymywana z pieniędzy wszystkich poznaniaków popiera kobiety protestujące przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. To ma być budowanie wspólnoty?

Na wstępie zaznaczę, że prywatnie całym sercem solidaryzuję się ze wszystkimi osobami, które protestują przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Nie mam wątpliwości, że w Poznaniu, gdzie na PiS głosowało tylko 24 proc. wyborców,  podobne zdanie ma zdecydowana większość mieszkańców. Cieszą mnie też wszystkie publiczne protesty i inne widoczne gesty sprzeciwu wobec planów, aby aborcja była w Polsce całkowicie zakazana bez żadnych wyjątków.

Nie cieszy, ale wręcz oburza mnie jednak zdjęcie, które 8 kwietnia opublikowano na facebookowej stronie Teatru Polskiego, na której widzimy dyrektorów Marcina Kowalskiego, Macieja Nowaka wraz z pozostałymi pracownikami tej placówki trzymającymi transparenty z napisami „Teatr Polski w Poznaniu” i „#popieramdziewuchy. Sejm 09/04” jasno wskazującymi, po której stronie obecnego sporu światopoglądowego się opowiadają.

Nie dziwią mnie takie a nie inne poglądy w tej sprawie pracowników teatru. Oczywiście mają prawo je publicznie deklarować tak jak każdy obywatel naszego kraju. Nie rozumiem jednak dlaczego nie występują pod swoimi prywatnymi imionami i nazwiskami, lecz pod nazwą instytucji publicznej utrzymywanej z podatków wszystkich mieszkańców Poznania, w tym także tej mniejszości, która całkowity zakaz aborcji popiera.

teatr polski

Warto zwrócić też uwagę, że na fasadzie budynku teatru znajduje się napis „Naród sobie” przypominający, że ta instytucja powstała ze składek obywateli – bardzo różnych obywateli o bardzo różnych światopoglądach . Napis brzmi „Naród sobie”, a nie „Zwolennicy prawa do aborcji sobie”.

Gdybyśmy żyli w normalnym mieście, za wykorzystywanie nazwy instytucji publicznej do sporów światopoglądowych osoby za to odpowiedzialne zostałyby natychmiast wezwane na „dywanik” do prezydenta miasta, ale jakoś nie robię sobie na to nadziei, widząc dotychczasowe działania Jacka Jaśkowiaka, który sam ma problem z oddzieleniem swoich prywatnych poglądów od swojej publicznej funkcji (zresztą swoje zdjęcie z sobotniej manifestacji przeciwko zaostrzaniu ustawy antyaborcyjnej prezydent Poznania także umieścił na oficjalnej stronie na Facebooku, a nie na prywatnej).

Niech tylko pan prezydent pamięta, że jeżeli z jakichś powodów kiedyś duet Kowalski/Nowak zastąpi para twórców o poglądach Tomasza Terlikowskiego i Jana Pospieszalskiego, to również będzie musiał to tolerować. Czy to będzie takie fajne, gdy będziemy mogli oglądać zdjęcia transparentów „Teatr Polski w Poznaniu nie chce islamistów w Polsce”, albo „Teatr Polski w Poznaniu żąda intronizacji Jezusa Chrystusa na króla Polski”?

Maciej Nowak w rozmowie z Onet.pl po objęciu stanowiska dyrektora artystycznego Teatru Polskiego w Poznaniu powiedział „Chcę teatrem budować wspólnotę, a nie ją dzielić”. To ciekawe, bo jakoś do tej pory Teatr Polski był dla wszystkich, a nie tylko dla tych bardziej na lewo niż na prawo, a jego dyrektorzy, reżyserzy,  aktorzy i inni pracownicy zajmowali się tym, za co poznaniacy im płacą swoimi podatkami, czyli przygotowywaniem spektakli teatralnych, a nie wykorzystywaniem instytucji do wojen światopoglądowych.

fot. facebook.com/teatrpolskiwpoznaniu

Opublikowano kultura, polityka | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Nawet radny PiS apeluje do prezydenta Poznania, by brał przykład z Roberta Biedronia

Radny PiS zarzuca prezydentowi Poznania wykorzystywanie oficjalnej strony Urzędu Miasta do agitacji politycznej poprzez zamieszczanie zdjęć z demonstracji KOD-u, czego nie robi np. również sympatyzujący z KOD-em Robert Biedroń. Warto przypomnieć, że jeszcze rok temu nawet wklejenie zdjęcia sugerującego poparcie Jacka Jaśkowiaka dla Bronisława Komorowskiego jego ówczesny rzecznik uważał za wpadkę i nieporozumienie. Coś się jednak zmieniło.

Jacek Jaśkowiak od początku uczestniczy w demonstracjach Komitetu Obrony Demokracji. Na jednej z nich, gdzie został poproszony o zabranie głosu jako prezydent Poznania, zachęcał tłum do skandowania antyrządowego hasła „Precz z kaczyzmem”. Relacje z demonstracji KOD-u z udziałem prezydenta Poznania są publikowane także na oficjalnej stronie Urzędu Miasta.

Takie działania oczywiście nie podobają się politykom PiS-u. Radny Jan Sulanowski oficjalnie zapytał Jacka Jaśkowiaka, czy na demonstracjach KOD-u występuje oficjalnie czy prywatnie. Prezydent nie odpowiedział jednak wprost, pisząc:

„Mój udział w sobotniej manifestacji organizowanej przez Komitet Obrony Demokracji, w której zgromadzeni na placu Wolności poznaniacy protestowali w obronie ładu konstytucyjnego, był wyrazem poparcia dla ich działań. Możliwość wyrażania swoich poglądów jest jedną z podstawowych wolności zagwarantowanych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (art. 54). Każdy obywatel ma prawo uczestniczyć w zgromadzeniach, w celu pokojowego zamanifestowania określonego stanowiska lub wyrażenia wspólnych poglądów, chyba że jest Pan przeciwnikiem wolności zgromadzeń i swobodnego decydowania obywateli, jak z niej korzystają. Zostając Prezydentem miasta Poznania, nie przestałem być obywatelem tego kraju i nie zamierzam rezygnować z możliwości wyrażania swoich poglądów, także w formie uczestnictwa w demonstracjach, które stają w obronie wartości, będących również moimi wartościami”.

Kiedy Jacek Jaśkowiak występuje oficjalnie, a kiedy prywatnie?

Radny Sulanowski odczytał tę odpowiedź jako deklarację, że udział w manifestacjach KOD-u ma charakter prywatny, przeciwko czemu protestuje, wskazując, że oficjalna strona Urzędu Miasta nie powinna służyć prezentowaniu prywatnych poglądów prezydenta. Radny PiS apeluje do Jacka Jaśkowiaka, aby w tej materii brał przykład z Roberta Biedronia, prezydenta Słupska.

– Mimo tego, że jego poglądy w wielu kwestiach zbliżone są do Pańskich zapatrywań, to na oficjalnej stronie internetowej Miasta Słupska pan Biedroń publikuje wyłącznie informacje o pracach, jakie wykonuje w ramach pełnienia funkcji prezydenta miasta – oświadczył podczas ostatniej sesji Sulanowski.

Jaśkowiak KOD

Gdyby radny miał rację, to by znaczyło, że równie dobrze na oficjalnej stronie Urzędu Miasta będą też zamieszczane zdjęcia i relacje z wizyty Jacka Jaśkowiaka u szwagra na imieninach itp. Ja odpowiedź prezydenta Poznania odczytałem zupełnie inaczej – moim zdaniem Jaśkowiak uważa, że prezydent miasta ma prawo oficjalnie brać udział w uroczystościach politycznych. Oczywiście kategorycznie się temu sprzeciwiam – uważam, że prezydent Poznania oficjalnie reprezentuje wszystkich mieszkańców miasta, wśród których są nie tylko zwolennicy KOD-u, ale też ci, którzy popierają działania obecnego rządu. Już ostatnio pisałem o tym, co by było, gdyby prezydentem Poznania był jakiś fanatyk religijny i czy wtedy obecni zwolennicy KOD-u byliby zadowoleni widząc, jak reprezentant ich miasta co miesiąc bierze udział w miesięcznicy, albo demonstracjach przeciwko islamizacji Polski itd.

Rok temu nawet zdjęcie z Komorowskim uważano za niedopuszczalną formę agitacji politycznej

Ciekawe jest jednak to, że jeszcze rok temu na stronie Urzędu Miasta nie zamieszczano materiałów zdradzających nawet te najbardziej oczywiste poglądy polityczne prezydenta. Pamiętam doskonale, jak w lutym 2015 r. Jacek Jaśkowiak wraz z innymi samorządowcami wziął udział w spotkaniu z ówczesnym prezydentem RP Bronisławem Komorowskim. Zdjęcie z tego wydarzenia zamieszczono na Facebooku „Rzecznika Prasowego Miasta Poznania”, co natychmiast spowodowało falę negatywnych komentarzy oburzonych internautów. Zdjęcie sugerowało bowiem poparcie Jaśkowiaka dla Komorowskiego w trwającej wówczas kampanii wyborczej. Fakt, że Jacek Jaśkowiak z PO popiera Bronisława Komorowskiego popieranego oficjalnie przez tę samą partię był oczywisty, ale poznaniacy i tak zdjęcie zamieszczane na stronie Facebooka związanej bezpośrednio z miastem, odebrali jako niedopuszczalną formą agitacji.

Po kilku godzinach zdjęcie usunięto. Gdy zadzwoniłem do ówczesnego rzecznika prasowego prezydenta Pawła Marciniaka z pytaniem, dlaczego zamieszczono takie zdjęcie i dlaczego później je usunięto, rzecznik wyjaśnił mi, że to on wstawił fotkę omyłkowo – chciał je zamieścić na swoim prywatnym profilu, ale przez pomyłkę zamieścił je na oficjalnej stronie pełnionej przez siebie funkcji służącej do informowania o bieżących wydarzeniach w Poznaniu.

facebook rzecznika

Tłumaczenia te przyjąłem niezbyt przekonany. Na moje oko nie było żadnej pomyłki, po prostu po jakimś czasie rzecznik zdał sobie sprawę, że zdjęcie, które może sugerować poparcie dla Komorowskiego ze strony prezydenta Poznania, jest zwyczajnie niestosowne. To oczywiście tylko moje domysły niepoparte żadnymi dowodami, więc oczywiście mogę się mylić.

Od lata 2015 r. Paweł Marciniak już nie pracuje w Urzędzie Miasta Poznania, więc po raz kolejny zastanawiam się, czy głównym źródłem problemów wizerunkowych Jacka Jaśkowiaka nie jest po prostu brak doradców, którzy wytłumaczyliby mu, co wypada, a co nie.

Opublikowano polityka | Otagowano , , , , , , | 1 komentarz

A gdyby prezydentem Poznania zamiast Jaśkowiaka został prawicowy fanatyk religijny?

Co by się działo, gdyby prezydent Poznania niósł krzyż w miesięcznicach smoleńskich, zakazywał imprez środowiskom LGBT i usuwał drogi rowerowe, uważając, że to promocja wartości sprzecznych z polską tradycją?

Wyobraźmy sobie, że w Poznaniu dochodzi do referendum, w którym Jacek Jaśkowiak przegrywa z kandydatem prawicy, a nowym prezydentem miasta zostaje osoba będąca skrzyżowaniem Antoniego Macierewicza z Krystyną Pawłowicz i Stanisławem Piętą. Jakby wtedy wyglądał Poznań?

Pierwszą decyzją nowego prezydenta jest decyzja o zlikwidowaniu parkingu na dziedzińcu Urzędu Miasta. Wszystko po to, aby na dziedzińcu mógł powstać gigantyczny pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. Oczywiście jednocześnie prezydent z automatu zgadza się także na to, aby Pomnik Wdzięczności powstał nad jeziorem Malta. Z tego powodu kobiety w strojach kąpielowych mają zakaz korzystania z basenów zewnętrznych Term Maltańskich w strojach bikini, ponieważ ich strój mógłby bulwersować osoby idące pod pomnik, aby złożyć kwiaty i się pomodlić.

Prezydent Poznania w miesięcznicach zamiast Marszach Równości

Nowy prezydent w dziesiąty dzień każdego miesiąca bierze też udział w miesięcznicach, niosąc krzyż w pierwszym szeregu i poruszając tłum płomiennymi okrzykami „Precz z lewactwem!”. Chętnie wspiera też wszelkie inicjatywy środowisk nacjonalistycznych takich jak Obóz Narodowo-Radykalny.

A co z inwestycjami? Nie ma mowy o budowie dróg rowerowych, bo jak wiemy, jazda rowerem to obok wegetarianizmu główne zagrożenia dla polskiej tożsamości narodowej. Może nawet nowy prezydent zaproponuje, aby usuwać te istniejące, bo przecież normalny Polak katolik nie jeździ rowerem.

katolicki prezydent

Prezydent jako przykładny katolik wprowadził też zasadę, że na miejskie dotacje będą mogły liczyć tylko wydarzenia kulturalne promujące wartości narodowe i katolickie. Imprezy organizowane przez środowiska LGBT nie tylko nie otrzymają miejskich dotacji, ale specjalnym rozporządzeniem prezydenta nie będą mogły być organizowane na terenach i w budynkach należących do miasta lub jednostek miejskich.

Jaki światopogląd może wpływać na decyzję prezydenta, a jaki nie?

To tylko pewien mało prawdopodobny na szczęście scenariusz, ale zastanówmy się, jak takie rządy przyjęłyby środowiska lewicowe? Nietrudno się domyślić. Byłyby pikiety pełne oburzenia i domaganie się, aby prezydent swój światopogląd zachował dla siebie i nie narzucał go wszystkim mieszkańcom. I słusznie, więc tym bardziej szkoda, że te same środowiska nie reagują, gdy w ten sam sposób zachowuje się obecny prezydent. Jacek Jaśkowiak nawet nie próbuje udawać, że chce być prezydentem wszystkich poznaniaków, niemal każda jego decyzja to ukłon w lewą stronę społeczeństwa.

Prezydent uczestniczy w Marszach Równości i demonstracjach Komitetu Obrony Demokracji, gdzie namawia tłum do skandowania haseł „Precz z kaczyzmem”, obrażając tym samym wszystkich poznaniaków, którzy popierają PiS. Jednocześnie demonstracyjnie bojkotuje uroczystości patriotyczne, mówiąc, że dla niego składanie kwiatów pod pomnikami to nie jest patriotyzm, czym znów obraża wszystkich, dla których zachowanie pamięci o bohaterach narodowych to świętość.

Jaśkowiak promuje jazdę na rowerze i transport publiczny i bardzo słusznie, szkoda tylko, że robi to kosztem kierowców tak, jakby jazda samochodem to była zbrodnia.

Prezydent zakazał też udostępnienia miejskich terenów pod występy grup cyrkowych, w których występują zwierzęta. Znów górę wziął jego światopogląd – każdy z nas ma prawo do własnej oceny tego, czy zwierzęta powinny występować w cyrku czy nie i w zależności od tego kupić lub nie bilet do cyrku. Na razie polskie prawo nie zabrania występów zwierząt w cyrkach, więc dlaczego prezydent Poznania stawia się ponad tym prawem?

Kogo wolno dyskryminować, a kogo nie?

To samo dotyczy turnieju sportów walki dla „osób o poglądach narodowych”. Zupełnie nie pojmuję idei organizowania jakichkolwiek zawodów sportowych tylko dla ludzi o określonych poglądach, ale mniejsza z tym – skoro ktoś sobie coś takiego wymyślił, to jego sprawa. Nie rozumiem jednak, czemu to oburzyło prezydenta Poznania. Skoro nie podziela poglądów nacjonalistycznych, to chyba tym bardziej powinno go cieszyć, że narodowcy wolą bić się we własnym gronie. Poglądy narodowe nie są w Polsce zakazane, więc grożenie klubom sportowym konsekwencjami finansowym za jakiekolwiek angażowanie w takie imprezy to nic innego jak dyskryminacja. Jeśli zdaniem prezydenta Jaśkowiaka pod płaszczykiem turnieju nacjonalistów odbywa się promowanie faszyzmu i rasizmu, to nie powinien próbować go zablokować, tylko nasłać tam policję, która miałaby okazję wyłapać i powsadzać do więzienia tych wszystkich faszystów i rasistów. Jak na ironię, turniej się odbył i nawet zjawili się tam policjanci, ale nie znaleźli żadnego powodu do interwencji.

Jeśli ktoś popiera decyzję Jacka Jaśkowiaka o odbieraniu miejskich dotacji za poglądy narodowe, powinien konsekwentnie wspierać też decyzję obecnego rządu o odbieraniu pieniędzy różnym lewicowym organizacjom.

Na pytanie, kiedy własny światopogląd prezydenta Poznania powinien decydować o jego polityce, odpowiedź jest prosta – nigdy.

Na razie rządy Jacka Jaśkowiaka wyglądają tak, że być może kolejny Marsz Równości z hasłami tolerancji i równości dla wszystkich zorganizuje Młodzież Wszechpolska, albo Obóz Narodowo-Radykalny.

Opublikowano polityka | Otagowano , , , , , | 3 Komentarze

Oświadczenie wielkopolskiego KOD nt. ujawnionych antydemokratycznych praktyk swoich członków

Zamieszczam treść oficjalnego oświadczenia Komitet Obrony Demokracji Regionu, który odcina się od niedzielnych akcji członków swojej grupy na Facebooku. Lektura okazała się wielce pouczająca.

Po moim tekście pt. „KOD propozycję referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta uważa za „prześladowanie” i instruuje, jak oszukiwać w internetowej sondzie” oczywiście natychmiast zostałem usunięty z grona członków facebookowej grupy wielkopolskiego KOD-u, ale pod moim tekstem Zdzisław Kałek, rzecznik prasowy wielkopolskiego KOD-u zamieścił komentarz z oficjalnym oświadczeniem. Ponieważ mógł on umknąć wielu osobom, zamieszczam go też tutaj:

„Komitet Obrony Demokracji Regionu Wielkopolska oświadcza, że nie jest inicjatorem, ani organizatorem jakiejkolwiek akcji dotyczących internetowych sond lub referendum w sprawie poparcia lub odwołania Pana Jacka Jaśkowiaka – Prezydenta Miasta Poznania.
Oświadczamy, że wpisy internautów w grupie KOD_WIELKOPOLSKIE na facebook.com są, TYLKO i WYŁĄCZNIE, odzwierciedleniem ich prywatnych poglądów i w żadnym wypadku, nie powinny być kojarzone z oficjalnym stanowiskiem Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji. Jednocześnie informujemy, że w stosunku do wpisów internautów w Grupie, nie stosuje się cenzury prewencyjnej.
Będziemy wdzięczni za umieszczenie naszego oświadczenia pod artykułem.”

Ogromnie mnie cieszy, że władze KOD-u odcinają się od działań, które nie przystoją członkom tworu mającego zgodnie z nazwą bronić demokracji, a nie ją zwalczać. Mocno mnie jednak zaskoczyło, że na stronie grupy każdy może inicjować dowolne działania i zamieszczać dowolne komentarze, które nie spotkają się z cenzurą prewencyjną. Myślę, że to bardzo cenna informacja zwłaszcza dla osób, które mają poglądy raczej dalekie od linii ideologicznej KOD-u. Mam tu na myśli, np. członków partii KORWiN i i Kukiz’15, którzy zdaje się, że od jakiegoś czasu zbierają podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie przyjęcia imigrantów. Z pewnością zainteresuje ich informacja, że wsparcia dla swojej inicjatywy mogą szukać także na grupie „KOD_WIELKOPOLSKIE” bez obaw, że ktoś skasuje ich posty i propozycje działań.

Na koniec jeszcze tak tylko informacyjnie wyjaśnię, że autor przesłanego oświadczenia, Pan Zdzisław Kałek pełniący funkcję rzecznika prasowego wielkopolskiego KOD-u doskonale wiedział o akcji manipulowania sondą na portalu epoznan.pl, ponieważ post na ten temat nawet skomentował, wstawiając symbol dłoni z podniesionym w górę kciukiem, co raczej trudno odczytać inaczej niż jako wyraz aprobaty (screen poniżej). Ale jak wnioskuję z treści oświadczenia, aprobata dla tych antydemokratycznych działań była „prywatnym poglądem” Pana Zdzisława Kałka, natomiast zamieszczone przez niego oświadczenie odcinające się od tych samych działań jest już oficjalnym poglądem Pana Zdzisława Kałka jako rzecznika prasowego KOD-u. Oczywiście ma do tego prawo, a ocenę pozostawiam Czytelnikom.

Niestety, gdy robiłem screeny komentarzy, nie miałem pojęcia, żeby zrobić je w taki sposób, aby było jednoznacznie widać, jakiego postu dotyczą, ale zakładam, że treść pozostałych komentarzy nie pozostawia wątpliwości, że oba screeny dotyczą tej samej sprawy – manipulowania sondażem.

kod_sonda_2———————–

kod-sonda-Zdzisław_Kałek

Opublikowano polityka | Otagowano , , , | Dodaj komentarz