Kontraruch rowerowy na ulicy, na której… nie da się jeździć rowerem

Na ul. Załęże wprowadzono kontraruch rowerowy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jest to ulica z brukiem jeszcze gorszej jakości niż nawierzchnia Starego Rynku i nikomu nigdy nie przyszłoby do głowy, aby próbować tędy jeździć rowerem.

Generalnie nie mam nic przeciwko kontraruchowi rowerowemu, o ile nie jest to rozwiązanie, które powoduje zmniejszenie liczby miejsc parkingowych.

Z niemałym zdziwieniem jednak zauważyłem, że kontraruch wprowadzono m.in. na ul. Załęże. To uliczka na Łazarzu mająca zaledwie niecałe 150 metrów. W całości jest wybrukowana kocimi łbami na dodatek tak nierównymi, że nawet nawierzchnia Starego Rynku jest równiutka niczym tafla lodowiska.

Z tego też powodu ulica służy tylko dojazdowi do mieszczących się tu posesji. Nawet mieszkańcy kamienic przy pobliskiej ul. Lodowej nie dojeżdżają Załężem do ul. Głogowskiej, tylko wolą trochę nadłożyć drogi do ul. Potockiej, niż męczyć się po kocich łbach.

Ruch jest tu właściwie niemal zerowy i z Załęża byłby zwykły deptak, ale przecież nawet piesi nie lubią chodzić po takim brukowisku, skoro mają proste i wygodne chodniki. Z tego samego powodu chodnikami jeżdżą rowerzyści, których jest tu niewielu z racji krótkości ulicy, więc ich obecność na chodnikach nikogo specjalnie nie razi.

zaleze.jpg

Tym bardziej nie rozumiem, co za szaleniec wpadł na pomysł, aby na tych kocich łbach wprowadzić kontraruch rowerowy. Mieszkam w okolicy od 7 lat i nigdy nie widziałem, aby jakiś desperat na rowerze próbował pokonać Załęże, jadąc po tym krzywym bruku. Nie widziałem, bo na pewno bym ten widok zapamiętał. Żadnego rowerzysty do jazdy Załężem nie zachęci też kontraruch rowerowy, bo przecież nawierzchnia pozostała ta sama.

Czy osoby, które siedzą zamknięte w swoich gabinetach i wymyślają, co za absurd jeszcze wymyślić w imię roweryzacji Poznania, zanim zdecydują o zmianach na konkretnej ulicy, nie mogą po prostu wpaść i zobaczyć na własne oczy, że być może ich pomysł jest po prostu kretyński?

Wiem, że namalowanie tych kilku znaków na bruku kosztowało pewnie nie więcej niż 100 zł, ale to jest jednak bezsensownie zmarnowana stówa, którą można było wydać na cokolwiek innego.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, infrastruktura, komunikacja i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Kontraruch rowerowy na ulicy, na której… nie da się jeździć rowerem

  1. Przemo pisze:

    A jaki on „kontra”, skoro prowadzi w tym samym kierunku co ruch samochodowy? To sierżant, ktory ma informować kierowcow zeby zostawili miejsce dla roweru. Tylko czemu wymalowali go na środku to zagadka na kolejny wpis…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s