Coście, bydlaki, zrobili z naszym miastem? O gwizdach na obchodach rocznicy Poznańskiego Czerwca

Do 28 czerwca myślałem, że jedyni skrajni szaleńcy w Poznaniu to grupka 30 staruszków z mózgiem wyżartym przez Radio Maryja i może nieco większa  grupa tzw. lewicowych intelektualistów popierających anarchistów, którzy sami tacy głupi nie są, tylko udają, aby kosić na tym hajs. Ale jak pokazały obchody 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca nasze miasto staje się areną wyścigu, w którym KOD i zwolennicy rządu ścigają się na to, która strona zaprezentuje się bardziej żenująco, a żaden z polityków nie czuje się winny tej sytuacji.

 

Niespełna dwa lata temu opublikowałem na tym blogu tekst pt. „Lewacki czy prawacki? Jaki jest Poznań?”, w którym przekonywałem, że poznaniacy mimo różnych poglądów potrafią się ze sobą spierać i dyskutować bez wyzwisk, obelg i ciosów poniżej pasa. Jako dowód przytaczałem spór o „Golgotę Picnic”. To była głośna sprawa, która podzieliła mieszkańców. Konserwatywna, katolicka prawica była przeciwna pokazywaniu rzekomo obrazoburczego spektaklu. Liberalna większość uważała, że nie można godzić się na cenzurę.

Ostatecznie spektakl się nie odbył, bo dyrektor festiwalu Malta Michał Merczyński narobił w portki przed rzekomymi groźbami zamordowania artystów i obsługi festiwalu (piszę rzekomymi, bo jakoś dziwnym trafem nikogo pod takim zarzutem nie zatrzymano). Zamiast niego liberalni przeciwnicy cenzury odczytali wspólnie tekst „Golgoty” na placu Wolności. Na miejscu pojawili się też przedstawiciele prawicy, aby przeciwko temu zaprotestować jedynie stosownym transparentem.

Kwintesencją wieczoru była dyskusja w namiocie na placu Wolności, podczas której każdy mógł powiedzieć, co myśli o spektaklu, o cenzurze, o granicach sztuki itp. Swoje mówili prawacy i lewacy. Oczywiście nikt nikogo nie przekonał do zmiany zdania, ale dyskusję wygrali wszyscy, bo pokazali, że są ludźmi na poziomie, którzy szanują innych. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek był bardziej dumny ze swojego miasta.

Oczywiście mieliśmy w Poznaniu skrajnych szaleńców, ale myślałem, że to grupka 30 staruszków z mózgiem wyżartym przez Radio Maryja i może nieco większa  grupa tzw. lewicowych intelektualistów popierających anarchistów, którzy sami tacy głupi nie są, tylko udają, aby kosić na tym hajs, co najlepiej pokazał finał sprawy skłotu na Starym Rynku.

Dziś niemal dokładnie dwa lata później sytuacja jest już zupełnie inna, co pokazały nam obchody 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca’56, gdzie poziom szamba zaprezentowali zarówno lewi jak i prawi (określenie „prawi” stosuję w odniesieniu do sympatyków PiS-u, doskonale wiem, że gospodarczo są bardziej lewi niż SLD). Jedni gwizdali na prezydenta Dudę i wicepremiera Glińskiego, drudzy gwizdali na Jaśkowiaka i Wałęsę. Pierwsi przynieśli ze sobą egzemplarze polskiej konstytucji i czerwone kartki do pokazywania przedstawicielom obozu aktualnej władzy, drudzy transparenty obrażające prezydenta Poznania i Unię Europejską, czyli jedni i drudzy od początku w dupie mieli rocznicę Czerwca’56, co ostatecznie rozwiewa wszelkie wątpliwości, że to, co się stało, nie było planowane i wynikło jedynie z prowokacji.

Szkoda, że nikt z przemawiających nie zareagował na tę żenadę. Nie spodziewałem się tego po prezydencie Dudzie – w końcu on tu był jedynie gościem, ale już prezydent Jaśkowiak jako gospodarz uroczystości mógł zaapelować do tłumu o spokój i uszanowanie pamięci zamordowanych w 1956 r. Jego przeciwnicy pewnie by go nie posłuchali, ale może chociaż jego koledzy nazywający siebie obrońcami demokracji zreflektowaliby się, że swoim zachowaniem się ośmieszają.

Członkowie KOD-u w ogóle mnie rozczarowali. Byłem pewien, że obchody będą dla nich świetną okazją do tego, aby zachować się w sposób godny kontrastujący z skrajnymi patolami z Poznańskiego Związku Patriotycznego, którzy przyszli z transparentami obrażającymi Jaśkowiaka. Była to świetna okazja, aby powiedzieć: „Zobaczcie to bydło popierające PiS, które nazywa się patriotami, a obraża pamięć bohaterów Czerwca”. Ale nie – KOD uznał, że trzeba zachowywać się równie żenująco, aby tym samym pokazać, że… no właśnie nie wiem co – że niczym nie różnią się od zwolenników PiS-u?

wp_obchody_poznanski_czerwiec_transparenty_zenon_kubiak_625

Myślałem, że pewnie następnego dnia politycy obu stron będą się odcinać od swoich sympatyków, którzy zrobili taką wiochę, ale nie. Politycy prawicy jak i prawicowe media udają, że gwizdano tylko na Dudę i Glińskiego, a winę za to ponosi Jaśkowiak.

„Prezydent Poznania postanowił wykorzystać rocznicowe obchody Poznańskiego Czerwca 56 do bieżącej gry politycznej, do promowania KOD-u” – napisał następnego dnia poseł Szymon Szynkowski vel Sęk, a to przecież jeden z bardziej zrównoważonych i rozsądnych polityków PiS-u.

Akademicki Klub Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego poszedł jeszcze dalej, sugerując, że Jaśkowiak sam zorganizował akcję protestacyjną, „zwożąc” członków KOD-u do Poznania, bo zdaniem AKO poznaniacy tak się nie zachowują.

A co na to Jaśkowiak? Ten przynajmniej nie udaje, że gwizdała tylko jedna strona. Przyznał, że gwizdali zarówno jego przeciwnicy jak i sympatycy, ale uważa, że to skutek „prowokacji”.

„Przykro mi, że zebrani dali się sprowokować zorganizowanej grupie „Wiernych Polsce” czy kibiców i dali wyraz swemu niezadowoleniu w czasie przemówienia Prezydenta Andrzeja Dudy czy Wicepremiera Piotra Glińskiego. Jednak właśnie Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego reprezentuje rząd, który przed obchodami zlekceważył poznaniaków. Wyrazy dezaprobaty to pokłosie tych działań, rezultat decyzji Ministra Antoniego Macierewicza. Kto sieje wiatr, zbiera burzę” – napisał w oświadczeniu, mając na myśli próby absurdalnego wciśnięcia do obchodów upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej.

kod czerwiec

Jak widać, nikt nie czuje się winny, czyli możemy się spodziewać, że od teraz wszystkie uroczystości w Poznaniu to będzie rywalizacja na to, kto zachowa się bardziej żenująco. Za rok pewnie trzeba będzie zrobić osobne sektory dla prawych i lewych otoczone wysokimi płotami z drutem kolczastym jak na stadionach piłkarskich w latach 90, a do pilnowania porządku posłać policjantów z pałami.

Coście, bydlaki, zrobili z naszym miastem? Pytam polityków z obu stron sceny politycznej, nie spodziewając się jednak żadnej odpowiedzi czy refleksji.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii polityka i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Coście, bydlaki, zrobili z naszym miastem? O gwizdach na obchodach rocznicy Poznańskiego Czerwca

  1. zbl pisze:

    Oczywiście wg prezydenta Jaśkowiaka wśród winnych są kibice. Strach pomyśleć co by fani footballu zrobili gdyby część z nich we Francji na Euro nie była 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s