Kolejny odlot anarchistów – ich kolega skazany na prace społeczne woli iść do więzienia, więc nazywają go „więźniem politycznym”

Sąd w Poznaniu postanowił dość łagodnie potraktować anarchistę, który naruszył nietykalność osobistą policjanta i skazał go jedynie na prace społeczne. Dla skazanego to jednak „niewolnicza służba”, więc woli iść do więzienia. Poznańscy anarchiści stawiają go w jednym rzędzie z Nelsonem Mandelą, nazywając „więźniem politycznym”. Tylko czekać, aż zgłoszą go do Pokojowej Nagrody Nobla.

A było to tak. W październiku 2011 r. z kamienicy na ul. Dąbrowskiego eksmitowano ciężko chorą kobietę i jej męża. Powodem były długi wynoszące ponad 60 tys. zł, ponieważ mężczyzna ze względu na konieczność opiekowania się żoną, nie był w stanie znaleźć sobie pracy. Oboje zostali eksmitowani – trafili do Centrum Interwencji Kryzysowej w Chybach, a kilka miesięcy później przyznano im mieszkanie socjalne.

Eksmisji towarzyszyła demonstracja anarchistów. Doszło do przepychanek z policją, a kiedy eksmisja już dawno się zakończyła i policjanci zaczęli odjeżdżać, jeden z anarchistów zaczął kopać radiowóz. W sumie zatrzymano trzy osoby. Dwie zostały uniewinnione, a za naruszenie nietykalności policjanta skazano jedynie Łukasza Bukowskiego. Wyrok był jednak bardzo łagodny – groziły mu nawet trzy lata więzienia, a sąd skazał go jedynie na grzywnę. Ponieważ skazany jednak odmówił jej zapłacenia, sąd postanowił wykazać się wyrozumiałością i zamienił grzywnę na prace społeczne. Dla anarchisty to jednak również było nie do zaakceptowania.

– Nie zgodziłem się na karę, jaką zlecił mi sąd i nadal się na nią nie godzę. Zostałem skazany na tzw. nieodpłatne, przymusowe prace, czyli niewolniczą służbę. Jakikolwiek byłby wyrok, nie zgadzam się na niego i w konsekwencji jako wyraz swojej wolności trafiam teraz na trzy miesiące do aresztu – oświadczył, twierdząc, że w ten sposób protestuje przeciwko jego zdaniem „okrutnie niesprawiedliwemu wyrokowi”.

anarchista

Osobiście jest mi bardzo przykro, że ta historia tak się skończyła. Wolałbym, aby Łukasz Bukowski zamiast siedzieć sobie w areszcie na koszt obywateli uczciwie płacących podatki (trzymiesięczny areszt tego pana będzie nas wszystkich kosztował ok. 7500 zł), pracował dziś społecznie – np. na rzecz osób tak biednych i ciężko dotkniętych przez los, jak kobieta, którą 5 lat temu na ul. Dąbrowskiego bronił przed eksmisją.

Żyjemy jednak w państwie demokratycznym, gdzie wolność jednostki jest jedną z najwyższych wartości i każdy ma prawo zdecydować, że woli siedzieć w więzieniu niż wykonywać prace społeczne. Taka jest demokracja, czy to nam się podoba, czy nie.

Tym bardziej oniemiałem, gdy przeczytałem oświadczenie Federacji Anarchistycznej, w którym czytamy m.in.:

„Nasz ruch uznaje Łukasza za więźnia politycznego, więźnia sumienia, który w ten sposób domaga się przestrzegania praw lokatorskich i powstrzymania wysiedleń. Jego uwięzienie oznacza rozpoczęcie naszej kolejnej kampanii wymierzonej przeciwko wysiedleniom, czyszczeniu kamienic, deptaniu praw lokatorskich. Domagamy się wraz z Łukaszem zaniechania eksmisji i zmiany niesprawiedliwej polityki społeczno-mieszkaniowej, która staje się przyczyną wielu ludzkich tragedii. Ofiarami padają często osoby o najniższym statusie materialnym.”

Doprawdy nie mam pojęcia, co trzeba mieć w głowie, aby w jednym rzędzie ze skazanym anarchistą stawiać takie osoby jak Nelson Mandela czy Mahatma Gandhi, czy innymi ludźmi, których wtrącano do więzienia za głoszone poglądy polityczne. Wyrok, jaki zapadł w sprawie Łukasza Bukowskiego nie ma przecież żadnego związku z głoszonymi przez niego poglądami, tylko z zachowaniem wobec interweniujących policjantów, których nietykalność jest jednym z gwarantów bezpieczeństwa publicznego. Nie ma żadnego znaczenia, czy nietykalność policjanta zostanie naruszona w sprawie blokady eksmisji, w trakcie jakiejś rozróby na Marszu Niepodległości, czy może w trakcie wypisywania mandatu za sikanie pod murem.

Sąd potraktował anarchistę tak łagodnie, jak tylko mógł. Skoro doszło do naruszenia nietykalności cielesnej policjanta (a nic mi nie wiadomo, aby skazany uważał, że to wymysł, z którym on nie ma nic wspólnego), musiał zapaść wyrok skazujący. Grzywna to najłagodniejsza kara, jaką można było zasądzić. Zamienienie jej na prace społeczne to już był wyraźny ukłon w stronę skazanego – dano mu szansę, aby odpracował swoje przewinienie dla dobra innych ludzi – może nawet właśnie takich, jakich rzekomo broni poprzez udział w różnych demonstracjach. Skoro uznał, że woli więzienie, niż pracę dla innych, to jego wybór. Nie wydaje mi się, aby Mandela spędził w więzieniach 27 lat swojego życia, bo nie zgadzał się na prace społeczne.

W sobotę, 7 maja przed poznańskim aresztem ma się odbyć manifestacja solidarności ze skazanym. Ciekawe, co będzie następne? Domaganie się dla niego Pokojowej Nagrody Nobla?

Tutaj film dla tych, którzy są ciekawi, jak wyglądała eksmisja, w czasie której zatrzymano Łukasza Bukowskiego.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii bezpieczeństwo, polityka, polityka mieszkaniowa i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Kolejny odlot anarchistów – ich kolega skazany na prace społeczne woli iść do więzienia, więc nazywają go „więźniem politycznym”

  1. hwdp pisze:

    „Sąd w Poznaniu postanowił dość łagodnie potraktować anarchistę, który naruszył nietykalność osobistą policjanta i skazał go jedynie na prace społeczne. ”

    Nie ma jak ciagnac laskę policji. pisz gimbusie wiecej takich tekstów!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s