A gdyby prezydentem Poznania zamiast Jaśkowiaka został prawicowy fanatyk religijny?

Co by się działo, gdyby prezydent Poznania niósł krzyż w miesięcznicach smoleńskich, zakazywał imprez środowiskom LGBT i usuwał drogi rowerowe, uważając, że to promocja wartości sprzecznych z polską tradycją?

Wyobraźmy sobie, że w Poznaniu dochodzi do referendum, w którym Jacek Jaśkowiak przegrywa z kandydatem prawicy, a nowym prezydentem miasta zostaje osoba będąca skrzyżowaniem Antoniego Macierewicza z Krystyną Pawłowicz i Stanisławem Piętą. Jakby wtedy wyglądał Poznań?

Pierwszą decyzją nowego prezydenta jest decyzja o zlikwidowaniu parkingu na dziedzińcu Urzędu Miasta. Wszystko po to, aby na dziedzińcu mógł powstać gigantyczny pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. Oczywiście jednocześnie prezydent z automatu zgadza się także na to, aby Pomnik Wdzięczności powstał nad jeziorem Malta. Z tego powodu kobiety w strojach kąpielowych mają zakaz korzystania z basenów zewnętrznych Term Maltańskich w strojach bikini, ponieważ ich strój mógłby bulwersować osoby idące pod pomnik, aby złożyć kwiaty i się pomodlić.

Prezydent Poznania w miesięcznicach zamiast Marszach Równości

Nowy prezydent w dziesiąty dzień każdego miesiąca bierze też udział w miesięcznicach, niosąc krzyż w pierwszym szeregu i poruszając tłum płomiennymi okrzykami „Precz z lewactwem!”. Chętnie wspiera też wszelkie inicjatywy środowisk nacjonalistycznych takich jak Obóz Narodowo-Radykalny.

A co z inwestycjami? Nie ma mowy o budowie dróg rowerowych, bo jak wiemy, jazda rowerem to obok wegetarianizmu główne zagrożenia dla polskiej tożsamości narodowej. Może nawet nowy prezydent zaproponuje, aby usuwać te istniejące, bo przecież normalny Polak katolik nie jeździ rowerem.

katolicki prezydent

Prezydent jako przykładny katolik wprowadził też zasadę, że na miejskie dotacje będą mogły liczyć tylko wydarzenia kulturalne promujące wartości narodowe i katolickie. Imprezy organizowane przez środowiska LGBT nie tylko nie otrzymają miejskich dotacji, ale specjalnym rozporządzeniem prezydenta nie będą mogły być organizowane na terenach i w budynkach należących do miasta lub jednostek miejskich.

Jaki światopogląd może wpływać na decyzję prezydenta, a jaki nie?

To tylko pewien mało prawdopodobny na szczęście scenariusz, ale zastanówmy się, jak takie rządy przyjęłyby środowiska lewicowe? Nietrudno się domyślić. Byłyby pikiety pełne oburzenia i domaganie się, aby prezydent swój światopogląd zachował dla siebie i nie narzucał go wszystkim mieszkańcom. I słusznie, więc tym bardziej szkoda, że te same środowiska nie reagują, gdy w ten sam sposób zachowuje się obecny prezydent. Jacek Jaśkowiak nawet nie próbuje udawać, że chce być prezydentem wszystkich poznaniaków, niemal każda jego decyzja to ukłon w lewą stronę społeczeństwa.

Prezydent uczestniczy w Marszach Równości i demonstracjach Komitetu Obrony Demokracji, gdzie namawia tłum do skandowania haseł „Precz z kaczyzmem”, obrażając tym samym wszystkich poznaniaków, którzy popierają PiS. Jednocześnie demonstracyjnie bojkotuje uroczystości patriotyczne, mówiąc, że dla niego składanie kwiatów pod pomnikami to nie jest patriotyzm, czym znów obraża wszystkich, dla których zachowanie pamięci o bohaterach narodowych to świętość.

Jaśkowiak promuje jazdę na rowerze i transport publiczny i bardzo słusznie, szkoda tylko, że robi to kosztem kierowców tak, jakby jazda samochodem to była zbrodnia.

Prezydent zakazał też udostępnienia miejskich terenów pod występy grup cyrkowych, w których występują zwierzęta. Znów górę wziął jego światopogląd – każdy z nas ma prawo do własnej oceny tego, czy zwierzęta powinny występować w cyrku czy nie i w zależności od tego kupić lub nie bilet do cyrku. Na razie polskie prawo nie zabrania występów zwierząt w cyrkach, więc dlaczego prezydent Poznania stawia się ponad tym prawem?

Kogo wolno dyskryminować, a kogo nie?

To samo dotyczy turnieju sportów walki dla „osób o poglądach narodowych”. Zupełnie nie pojmuję idei organizowania jakichkolwiek zawodów sportowych tylko dla ludzi o określonych poglądach, ale mniejsza z tym – skoro ktoś sobie coś takiego wymyślił, to jego sprawa. Nie rozumiem jednak, czemu to oburzyło prezydenta Poznania. Skoro nie podziela poglądów nacjonalistycznych, to chyba tym bardziej powinno go cieszyć, że narodowcy wolą bić się we własnym gronie. Poglądy narodowe nie są w Polsce zakazane, więc grożenie klubom sportowym konsekwencjami finansowym za jakiekolwiek angażowanie w takie imprezy to nic innego jak dyskryminacja. Jeśli zdaniem prezydenta Jaśkowiaka pod płaszczykiem turnieju nacjonalistów odbywa się promowanie faszyzmu i rasizmu, to nie powinien próbować go zablokować, tylko nasłać tam policję, która miałaby okazję wyłapać i powsadzać do więzienia tych wszystkich faszystów i rasistów. Jak na ironię, turniej się odbył i nawet zjawili się tam policjanci, ale nie znaleźli żadnego powodu do interwencji.

Jeśli ktoś popiera decyzję Jacka Jaśkowiaka o odbieraniu miejskich dotacji za poglądy narodowe, powinien konsekwentnie wspierać też decyzję obecnego rządu o odbieraniu pieniędzy różnym lewicowym organizacjom.

Na pytanie, kiedy własny światopogląd prezydenta Poznania powinien decydować o jego polityce, odpowiedź jest prosta – nigdy.

Na razie rządy Jacka Jaśkowiaka wyglądają tak, że być może kolejny Marsz Równości z hasłami tolerancji i równości dla wszystkich zorganizuje Młodzież Wszechpolska, albo Obóz Narodowo-Radykalny.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii polityka i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „A gdyby prezydentem Poznania zamiast Jaśkowiaka został prawicowy fanatyk religijny?

  1. Krscp pisze:

    Uproszczone i naciągane. Promocja tolerancji to nie to samo co promocja ksenofobii, a takie postawy prezentują środowiska narodowe. Udział w antyrządowej demonstracji to nie udział w demonstracji „antypoglądowej”, bo tym by było protestowanie przeciw lewactwu. Wreszcie promocja transportu zrównoważonego to nie to samo co odwrót od niego, tym bardziej jeśli byłby motywowany poglądami politycznymi. Zresztą takiego prezydenta już mieliśmy. Takiego co zakazywał marszu równości i twierdził, że Poznań nie ma tradycji jeżdżenia rowerem.

  2. Husarz pisze:

    Ani słowa o jego 230 mln deficycie okraszonego komentarzem”budżet przyszłości”? Petru by się nie powstydził takiej głupoty:)

  3. KRos pisze:

    Artykuł jest odrealniony z powodu braku desygnatu: nie widzę w życiu publicznym Poznania osoby będącej ucieleśnieniem tak wielu strachów i pewnych rojeń środowisk lewicowych, a raczej skrajnie lewackich. Warto rozważyć natomiast, w kontekście aktualnego problemu, zjawisko takie jak oikofobia – strach, obrzydzenie w związku z lokalnym dziedzictwem, zwyczajami, tradycjami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s