Rok Jaśkowiaka – prezydentura spraw małych

Jacek Jaśkowiak przez pierwszy rok swoich rządów dał się poznać jako sympatyczny facet, który stara się pomóc ludziom w codziennych niedogodnościach. Pewnie byłby świetnym gospodarzem domu, ale jest prezydentem półmilionowego miasta.

Powinienem napisać, że minął rok od czasu, gdy Jacek Jaśkowiak wygrał wybory na prezydenta Poznania, ale nie czarujmy się – właściwiej będzie napisać, że minął rok od czasu, gdy Ryszard Grobelny przegrał wybory na prezydenta Poznania. Nie mam bowiem wątpliwości, że rok temu większość poznaniaków nie głosowała na kandydata na PO, ale przeciwko Grobelnemu, a wygrana Jaśkowiaka najbardziej zaskoczyła chyba samą Platformę Obywatelską.

O porażce Grobelnego zdecydowała jego buta, zarozumiałość, traktowanie poznaniaków z góry, z pozycji wodza. Jaśkowiak od początku starał się zatem być dokładnym przeciwieństwem swojego poprzednika. Przyjeżdżanie do pracy rowerem lub autobusem musiało wzbudzać sympatię mieszkańców.

Don Kichot walczący z samochodami

Niestety, szybko okazało się, że Jaśkowiak nie zamierza być prezydentem wszystkich poznaniaków, ale narzucić mieszkańcom swoją wizję tego, jak ma wyglądać miasto i jak mieszkańcy mają w nim funkcjonować. Najlepszy przykład to pierwsza istotna decyzja na stanowisku prezydenta, czyli zmuszanie swoich urzędników, aby także nie przyjeżdżali do pracy samochodem poprzez zamknięcie im parkingu na dziedzińcu Urzędu Miasta. Skutku to specjalnie nie przyniosło – zdecydowana większość dalej przyjeżdża do pracy samochodem, parkując go po prostu gdzie indziej.

Narzucanie swojej woli urzędnikom Jaśkowiakowi nie wystarczyło, więc zapowiedział, że do jazdy transportem publicznym zamierza zmusić także mieszkańców podpoznańskich miejscowości, którzy do Poznania przyjeżdżają do pracy. Prezydent zapowiedział, że chce ich do tego skłonić, organizując utrudnienia na drogach wjazdowych do miasta. Na razie tej obietnicy nie spełnił, chociaż kierowcy (w tym sami poznaniacy) widząc korek przy wjeździe do Poznania spowodowany robotami drogowymi, często pytają pół żartem, pół serio „To prawdziwy remont czy udawany na polecenie Jaśkowiaka?”

Prezydent w ogóle sprawia wrażenie osoby mającej jakąś obsesję na punkcie samochodów i wszelkich pojazdów spalinowych. Od początku kadencji mówi o chęci zamknięcia Toru Poznań i cały czas odbudowywanego (i to na życzenie samych mieszkańców wyrażonym w głosowaniu na Poznański Budżet Obywatelski) toru żużlowego, bo „hałasują” i przeniesienia ich na mającą być zbudowaną od nowa gdzież na obrzeżach miasta motoarenę. Skąd weźmie na nią potrzebne kilkaset milionów złotych, tego już nie mówi.

Tym przejściem dla pieszych otwieramy oczy niedowiarkom

A jak Jaśkowiakowi idą inwestycje? Z największą dumą prezydent otwierał niedawno… nowe przejście dla pieszych prowadzące na poznański dworzec. Żeby nie było – przyznaję, że było ono potrzebne, ale robienie z jego otwarcia medialnego show wydaje mi się żenujące.

jaskowiak_przejscie_dla_pieszych

Inne zrealizowane inwestycje Jaśkowiaka, o których mówiło się najgłośniej, to… wymiana mebli w jego gabinecie za 30 tys. zł i remont toalety w urzędzie za 180 tys. zł. Chyba nie na to liczyli poznaniacy.

Nowy prezydent wziął się też za robienie porządków na Starym Rynku, każąc zmniejszyć parasole w ogródkach piwnych i zabraniając puszczania tam meczów piłkarskich. Z kolei kiedy bez żadnego udziału władz Poznania udało się rozwiązać problem rozpadającej się kamienicy przy rynku, w której anarchiści urządzili sobie skłot, Jaśkowiak podziękował im za to, że… zgodzili się oddać budynek właścicielowi, biorąc za to okup w wysokości 125 tys. zł. W Polskę poszedł przekaz, że Poznań dalej jest miastem przedsiębiorczych ludzi, gdzie nawet antysystemowi anarchiści to biznesmeni, ale chyba akurat w tym przypadku trudno się tym chwalić.

Prawdziwym koszmarem minionego roku dla Jacka Jaśkowiaka okazała się polityka kadrowa. Jędrzejewski, Pachciarz, Augustyn, Kaczanowski – to tylko najgłośniejsze przykłady osób, których zatrudnienie okazało się wielką pomyłką kompromitującą prezydenta. Niestety, przenosząc Jędrzejewskiego do rady nadzorczej MPK, a Kaczanowskiego do Poznańskich Inwestycji Miejskich, Jaśkowiak pokazał, że pod względem przywiązania do swoich ludzi niczym nie różni się od Grobelnego, co bezlitośnie wykpił happening „kolesi” z grupy Circus Ferus. Na dodatek zupełna nieporadność prezydenta w sprawie tzw. afery mailowej pokazała, że zupełnie nie radzi sobie w takich kryzysowych sytuacjach.

Prezydent, co biskupom się nie kłaniał

Żeby nie było, że widzę w rządach Jacka Jaśkowiaka wyłącznie katastrofy. Na pewno trzeba pochwalić nowe władze Poznania za odważne otwarcie miasta na Wartę – nowe przystanie, wypożyczalnie sprzętu wodnego itp. okazały się strzałem w dziesiątkę.  Należy też docenić duży nacisk na poprawę czystości w centrum.

Na wielki szacunek nowy prezydent Poznania zasłużył sobie także tym, że w relacjach z Kościołem miasto wstało z klęczek. Ujawnienie raportu pokazującego, jak wyglądają nierówne relacje finansowych na linii miasto – kuria okazało się dla wielu poznaniaków szokujące. Sprawa nie została jeszcze ostatecznie rozwiązana, ale widać, że Jaśkowiak zmierza w kierunku uzdrowienia stosunków między samorządem a Kościołem.

Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że pierwszy rok rządów Jaśkowiaka to skupienie się na, za przeproszeniem, pierdołach. Zabrakło jakiegoś wyrazistego sukcesu, rozpoczęcia przynajmniej jakiejś istotnej inwestycji dla całego miasta, jakimi w minionych latach były Stadion Miejski, Termy Maltańskie, przedłużona trasa PST, nowa trasa na Franowo, Brama Poznania itd. Oczywiście rok to było za mało, aby wbić łopatę na placu budowy, np. trasy tramwajowej na Naramowice, ale pamiętajmy, że w kampanii wyborczej Jaśkowiak obiecywał zbudowanie trasy tramwajowej na każde osiedle budownictwa wielorodzinnego w Poznaniu, budowę Nowej Głogowskiej, dokończenie budowy ulicy Św. Wawrzyńca oraz I ramy komunikacyjnej na wysokości ulic Północnej i Hlonda. Na razie nawet nie widać żadnych planów w tym kierunku, nie licząc budowy niewielkiego odcinka tramwajowego na ul. Unii Lubelskiej.

Mimo braku w Wieloletniej Prognozie Finansowej tych jeszcze przed rokiem szumnie zapowiadanych inwestycji, Jaśkowiak i tak zamierza już w 2016 r. zadłużyć Poznań na kolejne 200 mln zł.

Trudno nie odnieść wrażenia po tym pierwszym roku Jaśkowiaka, że bycie prezydentem Poznania jednak go trochę przerosło.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii infrastruktura, komunikacja, polityka, rewitalizacja i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s