Żużel wrócił na Golęcin i, jak pokazali poznaniacy, powinien tu zostać

Chociaż były to zawody juniorskie, rozgrywane w środku tygodnia o wczesnej porze, w kasie zabrakło biletów, a jakieś 70 proc. widowni stanowiły rodziny z dziećmi. Co jeszcze musi się stać, aby władze Poznania zrozumiały, że przenoszenie stadionu na mityczną motoarenę z dala od miasta, to chory pomysł?

Poznaniacy musieli aż cztery lata czekać, aby na stadionie żużlowym na Golęcinie znów rozegrano zawody żużlowe i to jeszcze przy protestach niewielkiej grupy społeczników z Prawa do Miasta twierdzących, że obecny w tym miejscu od 60 lat żużel nagle zaczął stanowić zagrożenie dla środowiska i powodować hałas niedający żyć okolicznym mieszkańcom.

Gdy prezydentem Poznania został Jacek Jaśkowiak, a jego zastępcą Maciej Wudarski (obaj wielcy przeciwnicy uprawiania sportów motoryzacyjnych w mieście) wydawało się, że mogą zablokować reaktywację „czarnego sportu” w stolicy Wielkopolski. Na szczęście Jaśkowiak zapowiedział, że skoro wolę odbudowy toru żużlowego poznaniacy wyrazili w głosowaniu na Poznański Budżet Obywatelski, to nie będzie się temu sprzeciwiał. Jednocześnie zapowiedział jednak, że chce w przyszłości zbudować gdzieś z dala od miasta motoarenę i tam przenieść zawody żużlowe.

Jak bardzo niedorzeczny to pomysł, można się było przekonać w środę podczas pierwszych zawodów rozegranych po remoncie stadionu. Chociaż był to półfinał turnieju o Brązy Kask – zawodów, w których startują zawodnicy do 19. roku życia, na dodatek rozegrano je w środę o godz. 16.30, czyli porze raczej niesprzyjającej wysokiej frekwencji, kibice wykupili komplet tysiąca biletów. Z relacji Radia Merkury wynika, że w pewnym momencie kolejka liczyła około pół kilometra. Na szczęście władze klubu zdecydowały się zwiększyć pulę biletów, dzięki czemu zawody obejrzeli wszyscy chętni.

zuzel_sport
Istotna jest jednak nie sama wysoka frekwencja, ale tez to, kto ją tworzył. Na moje oko zdecydowanie dominowały rodziny z dziećmi, zapewne z najbliższej okolicy – Golęcina, Sołacza, Jeżyc i Winograd. Nie znaczy to jednak, że żużel to sport, którym fascynują się 30-letnie kobiety i ich 5-letnie dzieci. Po prostu dla nich mecz żużlowy to atrakcyjny sposób spędzenia wolnego czasu w letnie popołudnie. Dzieciaki mogą pooglądać sobie motocykle, pobawić się ze sobą, zjeść loda itd. w czasie, gdy rodzice oglądają zawody lub po prostu rozmawiają ze swoimi znajomymi.

Skoro tak raczej mało istotne zawody w tak niedogodnym terminie przyciągnęły około 1,5 tysiąca widzów, to na przyszłych meczach ligowych należy się spodziewać frekwencji 4-5 razy wyższej, o ile oczywiście żużel dalej będzie funkcjonował na Golęcinie. Bo jeśli zawody mają się odbywać na mitycznej motoarenie położonej na jakimś polu leżącym kilkanaście kilometrów za Poznaniem, to wątpię, aby taki tłum złożony z poznańskich rodzin chciał albo w ogóle miał możliwość na taką eskapadę.

Poniżej trochę zdjęć, aby pokazać, kim są kibice żużla.

zuzel1 zuzel2 zuzel3 zuzel4 zuzel5 zuzel6 zuzel7 zuzel8 zuzel9 zuzel10

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii sport i rekreacja i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s