Zakazać kibicom świętowania? To może sylwestra też?

Spora część poznaniaków oburza się, że kibicowska feta skończyła się zaśmieceniem centrum miasta i starciami z policją. I słusznie, ale nie czarujmy się, że tego rodzaju impreza może przebiegać jak spotkania młodych katolików na Lednicy.

W niedzielę kilkadziesiąt tysięcy kibiców świętowało na placu Mickiewicza zdobycie mistrzostwa Polski przez piłkarzy Lecha. Na czym polegało owo świętowanie? Oczywiście na wypiciu morza piwa, odpalaniu rac i śpiewaniu nie zawsze cenzuralnych przyśpiewek. Później doszło do ekscesów na Starym Rynku, gdzie około 300 osób próbowało wedrzeć się do skłotu Od:zysk. Ponoć nawet próbowano podpalić drzwi, a cała sytuacja zakończyła się starciami z policją.

Bilans kibicowskiej fety to 58 zatrzymanych osób, 2 rannych policjantów, uszkodzony wóz transmisyjny TVP, uszkodzenia m.in. ogródków gastronomicznych w centrum i mnóstwo śmieci – przede wszystkim potłuczonego szkła.

feta

Od samego rana przez media i Internet przelewa się fala krytyki pod adresem samych kibiców, klubu Lech Poznań, policji i władz miasta. Oczywiście słowa oburzenia są słuszne, bo nic nie usprawiedliwia niszczenia mienia, ale nie czarujmy się, że można było tę imprezę zorganizować w sposób gwarantujący porządek i całkowity spokój. W grupie 20 tysięcy osób siłą rzeczy znajdzie się iluś idiotów, którym alkohol paraliżuje sprawne działanie ostatniej szarej komórki. Podobnie kończą się zresztą kibicowskie fety także w innych europejskich miastach.

„Ponad 30 osób zostało rannych, a 40 chuliganów zatrzymano. Płonęły samochody, zniszczono turystyczny autokar” – tak fetowanie zdobycie mistrzostwa Francji w 2013 r. przez piłkarzy PSG relacjonował „Przegląd Sportowy”.

Nie inaczej było zaledwie trzy miesiące temu przed meczem AS Roma – Feyenoord Rotterdam.

„23 aresztowanych pseudokibiców i 18 osób, w tym 13 policjantów rannych – to bilans inwazji pseudokibiców Feyenoordu Rotterdam na zabytkową cześć Rzymu przed meczem z Romą. Zdewastowali oni Campo de Fiori, Plac Hiszpański, a przede wszystkim zniszczyli XVII-wieczną fontannę Barcaccia stworzoną przez Pietro Berniniego oraz jedną z głównych atrakcji turystycznych miasta, Schody Hiszpańskie. Ponadto uszkodzonych zostało kilkanaście pojazdów i lokali.” – to kolejne cytaty za „Przeglądem Sportowym”.

Oczywiście to nie może być usprawiedliwieniem, ale raczej dowodem na to, że przy tego typu wydarzeniach może dochodzić do ekscesów, z którymi trudno sobie poradzić. Aby nie czepiać się tylko kibiców, zwróćmy uwagę na to, co się dzieje co roku w sylwestrową noc. W Poznaniu regularnie palono meble na ul. Małeckiego i okazało się, że jedynym rozwiązaniem jest pilnowanie przez całą noc tej niewielkiej ulicy na Łazarzu przez kilkudziesięciu policjantów (a i tak w tym roku zostali zaatakowani przez pijanych chuliganów). Gdyby miano podobne rozwiązanie zastosować do zabezpieczenie kibicowskiej fety, musiano by do Poznania sprowadzić wszystkich policjantów z kilku sąsiednich województw. To ma być recepta?

Słychać głosy, że takich fet należy po prostu zakazać, co nie tylko budzi skojarzenia z minionym ustrojem, ale i nasuwa pytanie o to, czy w takim razie w sylwestrową noc też należy poznaniakom zakazać witania Nowego Roku na ulicach i placach? Bo przecież wtedy też pije się za dużo alkoholu, śmieci okolicę, a i o awanturę niełatwo.

Można też fetę przenieść w jakąś zamkniętą przestrzeń tak jak uczyniono to z juwenaliami. Studenci nie zaczynają już swojego corocznego święta od zakrapianej alkoholem imprezy na placu Mickiewicza, tylko bawią się na zamkniętym terenie przy stadionie na Bułgarskiej. W centrum jest cisza, spokój, porządek i… moim zdaniem Poznań na tym traci. Dla mnie widok pijanych studentów w śmiesznych przebraniach w centrum miasta był czymś bardzo pozytywnym. To, że przy okazji gdzieś wyrzucili puszkę po piwie, zwymiotowali na chodnik albo zasnęli na trawniku było oczywiście czymś negatywnym, ale wolę to niż to, co mamy teraz – jakbym się tym nie interesował z przyczyn zawodowych, to nawet bym nie wiedział, kiedy w Poznaniu są juwenalia.

Tak samo jest z kibicowską fetą – Poznań wczoraj szalał z radości i cieszmy się tymi miłymi wspomnieniami, których dziś zazdrości nam reszta Polski.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii bezpieczeństwo, sport i rekreacja i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Zakazać kibicom świętowania? To może sylwestra też?

  1. zbl pisze:

    Po zezwoleniu na picie alkoholu nad Wartą też zaczął panować nieporządek, a jednak nikt rozsądny nie kwestionuje potrzeby ożywiania brzegów i organizacji imprez

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s