Ile pieniędzy potrzeba, aby zapewnić rozrywkę mieszkańcom dzielnicy? Zero!

Ktoś przyniósł gumę, ktoś przyniósł linkę, ktoś kapsle i kredę, i… to wszystko, czego trzeba, aby całe rodziny mogły ciekawie spędzić niedzielne popołudnie w parku Kasprowicza. Nie potrzeba było żadnych formalności, ani wydatków. Wystarczyła grupa mieszkańców, którym po prostu się chciało.

Swego czasu mocno obśmiałem na tym blogu nagrodzenie w konkursie „Centrum Warte Poznania” przez władze miasta pomysłu odtworzenia starego neonu nad Biedronką przy ul. Wierzbięcice, który ma przypominać, że kiedyś w tym miejscu było kino (zobacz „Jak uatrakcyjnić Wildę? Kupić Biedronce neon za 28 300 zł”). Konkurs niby ma nagradzać najlepsze pomysły na rewitalizację śródmiejskich dzielnic poprzez ciekawe projekty artystyczne i kulturalne, które zachęcą mieszkańców do integracji i ożywią ich najbliższą przestrzeń. W jaki sposób te funkcje spełnia teraz neon nad Biedronką do dzisiaj nie wiem, a kosztowało poznańskich podatników ok. 30 tys. zł.

Dla kontrastu podaję to, co w niedzielne popołudnie wydarzyło się na Łazarzu. Grupka mieszkańców skrzyknęła się na facebookowej „Nieformalnej Grupie Łazarskiej”, aby spotkać się w plenerze i przypomnieć sobie i swoim dzieciom gry i zabawy sprzed 20 czy 30 lat. W parku Kasprowicza można było pograć w kapsle, poskakać w gumę albo spróbować swoich sił w grze „Bejmy pod murek”. O imprezie zrobiło się głośno na Facebooku i lokalnych mediach, ale frekwencja i tak przerosła najśmielsze oczekiwania pomysłodawców.

1

Ubaw mieli starsi, którzy mieli okazję przypomnieć sobie gry z dzieciństwa, ale okazało się też, że i dzisiejsze dzieciaki z zafascynowaniem pstrykały kapsle z obowiązkowymi flagami państw, albo uczyły się skakać przez linkę. Media zjechały się na to wydarzenie, jakby przynajmniej odbywała się tu debata kandydatów na prezydenta (jedna z ogólnopolskich stacji telewizyjnych miała nawet wejście „na żywo”). Całość wyglądała jak dobrze zaplanowany festyn czy piknik zorganizowany przez Urząd Miasta albo jakąś inną poważną instytucję, a tymczasem była to inicjatywa całkowicie oddolna i nieformalna.

Ile to wszystko kosztowało? Dokładnie 0 zł (słownie: zero złotych). Ktoś przyniósł gumę, ktoś linkę, jeszcze ktoś kapsle i kredę. Więcej nie było trzeba, aby zapewnić zabawę dla kilkudziesięciu osób.

Jak widać, do tego, aby zachęcić ludzi do wyjścia z domu i zapewnić im ciekawą formę spędzenia czasu, w czasie której mają okazję poznać bliżej mieszkańców swojej okolicy, nie potrzeba kilkudziesięciu tysięcy złotych, ale tylko grupy pasjonatów, którym po prostu chce się coś wspólnie zrobić.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii kultura, rewitalizacja, sport i rekreacja i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Ile pieniędzy potrzeba, aby zapewnić rozrywkę mieszkańcom dzielnicy? Zero!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s