Zakaz wjazdu starych samochodów do centrum Poznania, czyli jak dowalić biednym

Ludzie, którzy codziennie dojeżdżają do pracy w Poznaniu z podpoznańskich gmin swoimi 15-letnimi fiatami, z pewnością się ucieszą, gdy władze Poznania każą im kupić nowe auta.

Posłowie PO wymyślili sobie, że byłoby super, gdyby władze polskich miast miały możliwość wprowadzenia zakazu wjazdu do śródmieścia samochodów, które nie spełniają norm emisji spalin. Chodziłoby o normy obowiązujące w autach produkowanych od 2005 lub nawet 2009 r. Starsze samochody nie mogłyby wjeżdżać do centrum.

Wszystko oczywiście w trosce o ekologię. Zarabiający bardzo dobrze parlamentarzyści najwyraźniej uważają, że ludzie jeżdżą 15-letnimi gratami, bo nie chce im się kupować co roku nowiutkich mercedesów i „beemek”. Jakoś nikomu nie przyszła do głowy refleksja, że niektórzy nie zarabiają nawet mitycznej średniej krajowej i szczyt ich możliwości to 15-letni golf albo fiat seicento.

Zwolennicy ekologii zaraz zakrzykną „Hej, ale jak kogoś nie stać na nowe auto, niech jeździ transportem publicznym”. Proszę to powiedzieć np. samotnej, niezbyt zamożnej matce, która z różnych względów wynajmuje mieszkanie w Swarzędzu, Kostrzynie czy Puszczykowie, ale pracuje w Poznaniu. Gdyby zakazano jej wjazdu do centrum miasta jej 15-letnim fiatem cinquecento i kazano korzystać z transportu publicznego, nie opłacałoby jej się posiadać własnego auta, a jej każdy dzień wyglądałby mniej więcej tak:

Rano musiałaby odwieźć dziecko do żłobka na terenie swojej gminy (bo przecież w Poznaniu nikt jej miejsca nie da). Jak wygląda transport publiczny na terenie podpoznańskich gmin lepiej nie wspominać, ale bądźmy optymistami – powiedzmy, że mają tam jakieś autobusy i dzielna matka da radę jakoś dotrzeć rano z dzieciakiem do żłobka. Później musi jakoś dostać się na stację kolejową albo dworzec autobusowy i stamtąd dojechać do Poznania, skąd już dalej może dostać się do miejsca, gdzie pracuje. Po ciężkim dniu pracy musi zdążyć dotrzeć do żłobka na ogół przed godz. 17, by odebrać dziecko (bo zazwyczaj o tej godzinie zamyka się takie placówki). W wielu przypadkach będzie to nierealne, a najlepiej życie w nowej rzeczywistości ludzi, których nie stać na nowe auta i mają dojeżdżać do pracy transportem publicznym, oddaje słynny fragment z filmu „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”:

Własny samochód zawsze będzie miał przewagę nad nawet najlepiej zorganizowanym transportem publicznym, co najlepiej pokazało wprowadzenie przez prezydenta Poznania zakazu parkowania na dziedzińcu Urzędu Miasta. Zakaz miał zachęcić urzędników do dojeżdżania do pracy komunikacją miejską, ale nic z tych planów nie wyszło. Urzędnicy dalej przyjeżdżają do pracy samochodami i po prostu zamiast na dziedzińcu parkują gdzie indziej (przy okazji zabierając miejsca parkingowe innym kierowcom). Tłumaczą się zresztą bardzo logicznie – tym, że rano muszą jeszcze odwieźć dziecko do przedszkola, albo tym, że mieszkają 70 km od Poznania i dojazd transportem publicznym zająłby im zbyt wiele czasu.

Oczywiście to nie jest tak, że zakaz wjazdu do centrum miasta starymi samochodami będzie miał same minusy, które uderzą w niezbyt zamożne osoby. Są i tacy, którzy na tym zakazie skorzystają – producenci i sprzedawcy nowych aut.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii komunikacja i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Zakaz wjazdu starych samochodów do centrum Poznania, czyli jak dowalić biednym

  1. michal tilburg pisze:

    W koncu robia porzadek z zlomami na ulicach. Nikt ci nie kaze kupowac od razu nowego auta,
    a zawcze mozesz zaparkowac taniej na peryferiach miasta i reszte tranportem publicznym
    podjechac.

  2. dma pisze:

    To może nie kupuj starego szrota jak jesteś biedny? Jak nie masz kasy to nie pakuj jej w bez sensu w ubezpieczenie i benzynę, części, czy postój w mieście (bo przecież placisz oplaty za parking, nie?)

    Popieram wyłaczenia osobówek z ruchu, im mniej samochodów na naszych uliach tym lepiej dla nas wsyztskich. Polacy dostali zajoba na punkcie samochodów, których nie mają ani gdzie trzymać, ani specjalnie są potrzebne (przynajmniej w większych polskich miastach), chyba że do zaspokajania komfortu własnej dupie. Zatykając ruch tym nielicznym, którzy faktycznie potrzebują samochodu do pracy, komunikacji zbiorowej transportującej z setkę ludzi jednym pojazdem a zajmując miejsce z dwóch samochodu przenoszących średnio 2 osoby (jak pojawi się buspas to krzyk że utrudnienia w ruchu – nosz urwa) czy pojazdom uprzywilejowanym które z zasady powinny mieć płynny i szybki dostęp do miejsca zdarzenia. No i każdy jeden skwerek, chodnik, ulica czy ogólnie przestrzeń do której dotarcie nie grozi urwaniem miski olejowej jest zastawiony (czasem tak, że ulica jest nie do przejechania). Ogarnijcie się.

  3. Ludzie, którzy codziennie dojeżdżają do pracy w Poznaniu z pod poznańskich gmin swoimi 15-letnimi fiatami ??!! LUDZIE Z POD POZNAŃSKICH GMIN JEŻDŻĄ TAKIMI SAMOCHODAMI JAKIM SIĘ BIEDNYM POZNANIAKOM Z CENTRUM NAWET NIE ŚNIŁY :p

    • Zenon Kubiak pisze:

      Droga Pani, nie wszyscy mieszkają pod Poznaniem w domach z ogródkiem. Są osoby, które wynajmują mieszkania w blokach. Sugeruję popatrzeć na modele aut z rejestracjami PZ – nie wszystkie to mercedesy i BM-ki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s