Metro w Poznaniu, czyli co się dzieje, gdy ktoś usiłuje nas uszczęśliwiać na siłę

Poznański PiS w swoim programie wyborczym proponuje przedłużenie trasy PST na Dębiec, a w centrum Poznania budowę niewielkiego odcinka metra. Każdy, kto jeździ po Poznaniu komunikacją miejską, przyzna, że to pomysły zupełnie niedorzeczne.

PiS udostępnił już w sieci swój program wyborczy dla Poznania. Sporo miejsca poświęcono w nim rozwojowi komunikacji miejskiej. Pomysły działaczy PiS-u są jednak wzięte chyba z kosmosu. Najbardziej absurdalny z nich brzmi:

„Poddamy analizie technicznej koncepcję dr A. Tabaki, obejmującą wydłużenie szybkiego tramwaju do Dębca trasą podziemną, z pięcioma stacjami pod ścisłym centrum miasta.”

PST na Dębiec, ale po co?

Nie znam bliżej pana dra A. Tabaki, ale chyba nie jest to osoba, która często korzysta z komunikacji miejskiej. Wydaje mi się, że PST czy metro to rozwiązania, które stosuje się w miejscach, gdzie tramwaje poruszające się zwykłym torowiskiem grzęzną w korkach. Akurat trudno za taki odcinek w Poznaniu uznać ul. 28 Czerwca 1956 r. (zwłaszcza na odcinku od Hetmańskiej do Dębca). Tramwaje owszem jadą tu dość wolno z uwagi na liczne skrzyżowania ze światłami i nie najlepszy stan torowiska, ale i tak dojechanie z mostu Teatralnego do samej pętli na Dębcu zajmuje zaledwie 19 minut. O ile ten czas udałoby się skrócić, gdyby całą trasę tworzył odcinek PST? Pewnie o 5, może o 8 minut. Czy naprawdę warto w tym celu rozrywać pół miasta na kilka lat i wydawać kilkaset milionów złotych (a raczej zapewne grubo ponad miliard)?

Na dodatek warto zwrócić uwagę, że z tak przedłużonej trasy PST korzystałoby niewiele osób. Każdy, kto dojeżdża tramwajem na Dębiec, potwierdzi, że do samej pętli dojeżdża tu zaledwie garstka pasażerów. Powód jest prosty – w okolicy pętli tramwajowej nie ma żadnych blokowisk, gdzie mieszkałoby wiele osób. Mieszkańcy większych osiedli na Dębcu jak np. os. Dębina dojeżdżają do centrum Poznania autobusami i nawet przedłużenie trasy PST tego nie zmieni, bo do pętli tramwajowej mają po prostu za daleko.

Metro szybsze od tramwaju – czy aby na pewno?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sam pomysł, aby pod centrum Poznania powstało pięć stacji metra, jest również pozbawiony jakiegokolwiek sensu. Metro to świetne rozwiązanie dla zakorkowanych miast, gdzie poruszanie się ulicami zajmuje zbyt wiele czasu. Czy dotyczy to centrum Poznania? W przypadku samochodów może i tak, ale na pewno nie, jeśli chodzi o tramwaje. Poruszają się one przecież wydzielonymi torowiskami, a dzięki specjalnym sterownikom na skrzyżowaniach nie stoją też zbyt długo na światłach. Jedyne, co spowalnia tramwaje w centrum Poznania to awarie, kolizje lub kierowcy, którzy zaparkowali samochód zbyt blisko torowiska (np. na placu Wolności).

Znów wystarczy spojrzeć na liczby. Dojazd z mostu Teatralnego do placu Bernardyńskiego (czyli przejechanie całego centrum) zajmuje tramwajem 10 minut. Zakładając, że powstałoby metro, czas przejazdu mógłby się skrócić może nawet o połowę, ale… tylko w teorii. W praktyce korzystanie z metra wymaga przecież dostania się z ulicy do podziemnej stacji, a później po wyjściu z pojazdu wyjścia z podziemia na ulicę. Jestem przekonany, że w praktyce okazałoby się, że podróż metrem w centrum Poznania oznaczałaby dla pasażerów wydłużenie czasu podróży. O pewnej wygodzie mogłyby jedynie mówić osoby dojeżdżające do centrum z trasy PST (bo jak rozumiem, metro byłoby naturalnym przedłużeniem trasy PST). Ale znów mówilibyśmy o oszczędności czasu rzędu dwóch, może trzech minut. Czy to rzeczywiście tak duży zysk, że warto rozryć całe centrum Poznania i wydać pieniądze, przy których stadion wydaje się drobiazgiem?

Podolany, Strzeszyn, os. Kopernika – czy tramwaj jest tu potrzebny od zaraz?

PiS w swoim programie proponuje też rozbudować sieć tramwajową w kierunku Naramowic, ul. Głównej, Strzeszyna i Podolan oraz os. Kopernika, a także zbudować rozważany od lat odcinek torów na ul. Ratajczaka. Z tych propozycji jestem skłonny przychylić się do trasy tramwajowej na Naramowice. To rzeczywiście najdynamiczniej rozwijająca się dzielnica Poznania z fatalnym połączeniem komunikacyjnym z centrum Poznania, ale reszta – Strzeszyn, Podolany, os. Kopernika? Pewnie, że byłoby miło móc dojechać tutaj tramwajem, ale czy naprawdę chcemy wydać setki milionów złotych właśnie na to, aby mieszkańcy os. Kopernika mogli dojechać do centrum o 5 minut szybciej niż obecnie?

Swoją drogą to ciekawe, że działacze PiS, którzy tak mocno krytykują prezydenta Poznania za zbyt duże zadłużenie miasta i domagają się większej dyscypliny w finansach, w swoim programie wyborczym lekką ręką proponują wydawanie pieniędzy na tak absurdalne i niepostulowane przez jakiekolwiek grupy poznaniaków inwestycje jak metro.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii infrastruktura, komunikacja, polityka i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Metro w Poznaniu, czyli co się dzieje, gdy ktoś usiłuje nas uszczęśliwiać na siłę

  1. Cóż, warto spojrzeć na to od strony logiki kampanijnej. Co innego poddać analizie, co innego zbudować. Po wtóre – chodzi o połączeniu tramwajowe północ – południe, którego przez ścisłe centrum brak. Po trzecie – szybki tramwaj w kierunku Dębca obsługiwałby nie tylko Dębiec, ale poprzez związanie z innymi rodzajami transportu (kolej metropolitalna, parkingi P+R) także mieszkańców gmin położonych na południe od Poznania. Warto wspomnieć, że od Lubonia po Kościan i Stęszew lub dalej mieszka 120 i więcej tys. ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s