Lewacki czy prawacki? Jaki jest Poznań?

Prawica robi co może, aby Poznań uchodził za miasto konserwatywne, katolickie i prawicowe. Co ciekawe, podobne intencje ma lewica. A jaka jest prawda o Poznaniu?

Tego lata mieliśmy przynajmniej kilka wydarzeń, które miały zaświadczyć o tym, że Poznań to wręcz stolica katolickiego fundamentalizmu. Zaczęło się od wielkiego sporu o spektakl „Golgota Picnic”, później była nagonka na ćwiczących jogę, wreszcie spór o tęczę na poznańskim placu Zbawiciela. Bliższe przyjrzenie się wszystkim trzem przypadkom pokazuje jednak, że Poznań wcale nie jest taki „betonowy”, jak mogłoby się wydawać.

DSCF3230

Kto wygrał spór o „Golgotę Picnic”?

Zacznijmy od „Golgoty”. Spektakl odwołał dyrektor festiwalu Malta Michał Merczyński, twierdząc, że to z obaw o bezpieczeństwo twórców i publiczności, którym miano grozić użyciem przemocy fizycznej. To rzeczywiście budzi grozę – powstało wrażenie, że oto w Poznaniu rodzi się katolicki terroryzm i lada dzień można się spodziewać zamieszek albo wybuchów bomb podkładanych przez katolickich ekstremistów. Spektakl nie doszedł do skutku, ale zamiast niego zorganizowano debatę na placu Wolności, gdzie przedstawiciele jednej i drugiej strony mieli okazję do zaprezentowania swojego punktu widzenia. Czy doszło do jakiegokolwiek użycia przemocy? Nie, nie było nawet żadnych wyzwisk, tylko kulturalna debata z poszanowaniem zdania oponentów. Tego wieczoru dla mnie Poznań stał się stolicą tolerancji, chociaż jeszcze dzień wcześniej można go było uznać za bastion katolicyzmu, w którym to arcybiskup decyduje o repertuarze teatrów.

Ilu poznaniaków przyszło zwalczać „demoniczny relaks”?

Nagonka na ćwiczących jogę w parku Mickiewicza to już w ogóle wyglądało na tzw. trolling. Warto przypomnieć, że autorami ostrzeżenia przed „demonicznym relaksem” był portal Fronda.pl i wypowiadający się na jego łamach duchowny. Na ich wezwanie, by nie dopuścić do „diabelstwa będącego zagrożeniem duchowym” nie odpowiedział nawet jeden mieszkaniec Poznania, a nawet przeciwnie – po publikacji Frondy frekwencja na zajęciach jogi wzrosła. Czego to zatem dowodzi? Na pewno nie tego, że Poznań to miasto, gdzie szatana widzi się w ćwiczeniach fizycznych.

Tęczy w Poznaniu się nie niszczy, tylko sprząta

Wreszcie przed tygodniem członkowie grupy Circus Ferus postanowili na poznańskim placu Zbawiciela postawić tęczę na wzór tej z Warszawy. Bez wątpienia była to zaplanowana prowokacja – artyści liczyli, że ich akcja napotka opór i nie zawiedli się, a szkoda – mieliby nie lada kłopot, gdyby przyszli, postawili tęczę i nikogo by to nie obeszło. Na choćby wzmiankę o takim zdarzeniu w jakichkolwiek mediach nie mieliby najmniejszej szansy. Ale Poznański Związek Patriotyczny nie zawiódł Circus Ferus i jego przedstawiciele przyszli, aby nie dopuścić do tej „hańby dla Poznania, jaką byłoby sadzenie kwiatków przez jakichś dupków” i stawiania tęczy – tego „symbolu pedalstwa i lewactwa”, który „stanowi zagrożenie dla Kościoła, narodu i tożsamości narodowej”. Dwóch starszawych jegomości nawet kopnęło skrzynki z kwiatami i szarpało się z policją, ale właściwie tylko na tych dwóch panach sprawa się skończyła. Dekorowanie tęczy obserwowało co prawda kilkudziesięciu młodzieńców w koszulkach o orłem białym i herbem Lecha Poznań, ale o tym, że mają coś przeciwko tęczy można było wnioskować jedynie po ich oklaskach dla hasła „Żydzi, masoni i lewactwo won do Brukseli!”.

Samej tęczy nikt nie spalił, ani nie zniszczył, po prostu służby miejskie usunęły ją z trawnika. Nie wynikało to jednak w żaden sposób z jakiegokolwiek światopoglądu – po prostu uznano, że skoro nikt nie wydał zgody na postawienie tęczy, to znaczy, że jest śmieciem, który należy posprzątać. Nie było to zatem działanie świadczące o dominującym w Poznaniu konserwatyzmie czy braku tolerancji dla symboli mniejszości seksualnych, ale raczej dowód na wciąż żywe w Poznaniu zamiłowanie do porządku.

Kogo jeszcze rusza Marsz Równości?

We wszystkich tych przypadkach nie widzę dowodów ani na jakąś wyjątkową „prawackość” ani też „lewackość” Poznania. Mieszkańców stolicy Wielkopolski charakteryzuje po prostu pragmatyzm, zamiłowanie do porządku i spokoju (niekoniecznie „świętego), nikt tu raczej nie zamierza siłą kogoś zmuszać do zmiany poglądów czy trybu życia. Najlepszym dowodem są coroczne Marsze Równości – od lat nie towarzyszą im żadne incydenty z udziałem jego przeciwników. W zasadzie marsz nie budzi już najmniejszych emocji którejkolwiek ze stron. Oczywiście nie znaczy to, że w Poznaniu nie brakuje osób, dla których homoseksualizm to zboczenie i grzech. Pewnie jest ich sporo, a może nawet większość, ale znów dominuje pragmatyzm – przekonanie, że niech sobie ludzie żyją jak chcą, po co się z nimi szarpać.

Uciskani lewicowi męczennicy

Rzecz jasna, ekstremiści są i to po obu stronach. Po prawej to owi panowie, którzy skopali skrzynki z kwiatkami służącymi do dekorowania tęczy. Po lewej anarchiści, którzy krzykami i skakaniem po biurku wykładowcy wstrzymali wygłoszenie wykładu ks. Bortkiewicza o gender. Jakby nie patrzeć w rywalizacji o to, która strona w Poznaniu jest mniej tolerancyjna, wygrywa zatem lewica. Skąd więc to raczej coraz powszechniejsze przekonanie, że nasze miasto jest „prawackie”, konserwatywne i katolickie? Pewnie stąd, że na takim wizerunku zależy nie tylko prawicy, ale także lewicy. „Prawackość” miasta stawia bowiem wszelkich lewicowych aktywistów w roli męczenników, którzy walczą z uciskiem prawicowo-katolickich elit. Widać to w Poznaniu na każdym kroku, ot chociażby przy sporach o likwidację skłotu Od:zysk albo o zwolnienie Ewy Wójciak z funkcji dyrektora Teatru Ósmego Dnia. W obu przypadkach powody są czysto pragmatyczne – anarchiści okupują nielegalnie czyjąś własność, ich usunięcie to naturalna konsekwencja praworządności i sprawiedliwości społecznej, a więc pragmatyzm. Podobnie ze zwolnieniem Ewy Wójciak – prezydent postanowił ją zwolnić nie za przekonania i nazywanie papieża Franciszka ch…em, ale za wyjeżdżanie w delegacje bez pozwolenia swojego przełożonego i udzielanie samej sobie urlopów, co było niezgodne z warunkami jej zatrudnienia. Znów zatem wychodzi na wierzch dominujący w Poznaniu pragmatyzm. Poznań naprawdę nie jest ani „prawacki”, ani „lewacki”, tylko właśnie taki pragmatyczny. Czy to dobrze, czy to źle, to już pewnie każdy ocenia po swojemu.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Lewacki czy prawacki? Jaki jest Poznań?

  1. Qrchac pisze:

    Jeśli nie rządzą wolnościowcy lub od biedy KNP to lewacki. Proste.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s