Nowe standardy na uczelni – można zakłócać wykłady

Studencie, nudzisz się na wykładzie, albo wkurza Cię wykładowca? To zacznij mu skakać po biurku i drzeć mordę. Państwo polskie uważa, że takie zachowanie jest spoko.

Miałem okazję być służbowo jako dziennikarz na tym nieszczęsnym wykładzie ks. Bortkiewicza pt. „Gender – dewastacja człowieka i rodziny”. Osobiście jako humanista w gender studies nie widzę niczego specjalnie kontrowersyjnego i spodziewałem się, że poznańscy intelektualiści po wykładzie w debacie zmiażdżą ks. Bortkiewicza. Kiedy jednak jakaś anarchistka zaczęła wymachiwać cyckami i się wydzierać, a jej kolega w złotej sukience zaczął skakać po biurku wykładowcy, pomyślałem „Ksiądz jeszcze nic nie powiedział, a już wszyscy myślą, że tylko chorzy psychicznie mogą być przeciwnikami gender”.

Awantura, jaka się później wywiązała, napełniła mnie zażenowaniem i nie chodzi wcale o takie, a nie inne zachowanie państwa anarchistów, ale też policji. Uzbrojone po zęby draby w kaskach, z pałkami i tarczami przez jakieś pół godziny nie potrafiły sobie poradzić z grupką kilku dziewczynek i równie chuderlawych chłopców, z których chyba żaden nie ważył więcej niż 60 kilo (nie kpię sobie, sam jestem podobnej postury). Jeden z funkcjonariuszy posunął się nawet do użycia zakazanego paralizatora prądu. Jeśli stróże prawa nie potrafią skutecznie obezwładnić grupki pajaców, to jak mają sobie radzić z prawdziwymi przestępcami?

No nic, ostatecznie dzielnym policjantom udało się zatrzymać trzech anarchistów (straty własne – dwóch rannych policjantów, z czego jeden ponoć miał podejrzenie wstrząśnienia mózgu). Czekałem już tylko na odpowiednie ukaranie tego pajacowania.

Jakiś czas później w bardzo podobnej sprawie surowo ukarano narodowców, którzy zakłócili wykład Zygmunta Baumana we Wrocławiu. Dostali grzywny od tysiąca do 5 tysięcy złotych, a siedem osób nawet areszt od 20 do 30 dni. Jak dla mnie z tym aresztem to gruba przesada, ale starałem się rozumieć decyzję sądu – woli być bezwzględny, aby nie zachęcać do podobnych chuligańskich wybryków w przyszłości.

W tej sytuacji chyba każdy się spodziewał, że i poznańscy anarchiści od odsiadki się nie wywiną, a tymczasem w poniedziałek dowiedzieliśmy, że nawet „przepraszam” nie muszą nikomu mówić. Prokuratura uznała, że „Nie było przestępstwa, bo nie było odmowy opuszczenia sali na wyraźne i stanowcze wezwanie osoby do tego uprawnionej. Tą uprawnioną osobą nie mógł być organizator wykładu, bo to nie on dysponował salą. Mógł to zrobić jedynie przedstawiciel władz uczelni” (cytuję za „Głosem wielkopolskim” wypowiedź Magdaleny Roman, zastępcy prokuratora rejonowego w Pile). Wychodzi więc na to, że wszystkie uczelnie w Polsce muszą teraz na każdy wykład i zajęcia wysyłać któregoś z prorektorów, który w razie jakiejś awantury lub innej zadymy, poproszą chuliganów o wyjście z sali. Inaczej nie da rady – wszystko jest zgodnie z prawem.

Tak więc drodzy studenci, jeśli nudzicie się na wykładzie, albo nie podoba Wam się wykładowca, zacznijcie drzeć mordę, skakać po biurkach i stołach. Państwo polskie uważa, że macie do tego pełne prawo.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii bezpieczeństwo, studenci i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s