Czy kibiców wchodzących na stadion, trzeba będzie rozbierać do naga?

Wojewoda wielkopolski zamknął jedną z trybun Inea Stadionu, tylko właściwie nie wiadomo po co, bo przecież w żaden sposób nie zapobiegnie to odpalaniu rac.

Kiedy usłyszałem, że wojewoda wielkopolski zdecydował o zamknięciu II trybuny na mecz Lecha z Wisłą, długo musiałem sobie przypominać, za co to może być kara. No tak, na meczu z Jagiellonią kibice przygotowali wspaniałą oprawę w „Kotle” i faktycznie odpalili przy okazji kilka rac. Wyglądało to tak:

Oczywiście nikomu nic się nie stało, bo taka raca jest znacznie mniej niebezpieczna niż pierwsza lepsza petarda odpalana w sylwestrową noc. Ale wojewoda upiera się, że prawo jest prawo i trzeba go przestrzegać, a ponieważ zakazuje wnoszenia i odpalania środków pirotechnicznych, uznano, że coś trzeba zrobić.

Pytanie tylko, czemu tym czymś ma być zamykanie trybuny? Klub i sami kibice oburzają się, że to stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, ale ja bym poszedł krok dalej i zapytał, jaki niby efekt to zamknięcie „Kotła” ma wywołać? Czy dzięki zamknięciu trybuny uda się złapać te kilkanaście osób, które odpaliły race? Nie. Czy dzięki temu uniemożliwi im się wejście na kolejny mecz? Też nie, bo przecież bez żadnego problemu mogą kupić bilet na inne miejsce. Niewykluczone nawet, że nie tylko bez problemu wejdą na stadion, ale także to, że ponownie wniosą i odpalą race. Skoro tak, to po co zamykać trybunę?

W swoim oświadczeniu władze Lecha zwracają uwagę, że: „Jesteśmy karani za coś, czego nikt nie tylko w Polsce nie byłby w stanie zapewnić, czyli wykrycia u wszystkich z kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy wchodzących na stadion przedmiotów wielkości zapalniczki”.

Trudno z tym się nie zgodzić. Środki bezpieczeństwa już obecnie stosowane na polskich stadionach są absurdalne. Łatwiej się dostać samolotem na drugi koniec świata niż wejść na polski stadion. Jeden mój znajomy nie mógł uwierzyć, że nie może sobie ot tak po prostu kupić biletu na mecz w kasie, tylko musi odpowiednio wcześniej wyrobić sobie kartę kibica, podać wszystkie swoje dane i zdjęcie itd. Każdy kibic przed wejściem na mecz jest też skrupulatnie przeszukiwany, ale jak widać, zdaniem pana wojewody to ciągle za mało. Najwyraźniej klubowa ochrona powinna każdemu kibicowi kazać się rozebrać do naga, aby sprawdzić, czy przypadkiem nie ma gdzieś schowanej racy. Może niech władze Lecha wprowadzają takie kontrole osobiste stopniowo, zaczynając od sektorów VIP-owskich i pana wojewody oraz jego gości na czele?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii sport i rekreacja i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s