Pyrkon jak festiwal Malta? Lepiej!

Miasto zwiększyło trzykrotnie środki przekazywane na organizację konwentu fantastyki i, jak widać, to był krok w dobrą stronę. Pyrkon to już największa tego typu impreza w Europie i trzeba to wykorzystać.

Na wstępie muszę wyjaśnić, że fantastyka to zdecydowanie nie jest mój klimat, ale imprezy takie jak Pyrkon zawsze budziły moją sympatię – uwielbiam wydarzenia, które przyciągają i integrują ludzi z najdalszych zakątków kraju, zwłaszcza jeśli potrafią zaciekawić osoby spoza „kręgów wtajemniczenia”.

Pyrkon rósł z roku na rok. W 2011 r. konwent odwiedziło 3 tysiące ludzi, w 2012 r. 6 tysięcy, przed rokiem ponad 12 tysięcy, a w tym szacuje się, że zwiedzających było około 24 tysięcy! To niewiele mniej niż liczyła publiczność Stinga, który wystąpił na otwarciu stadionu przy ul. Bułgarskiej w 2010 r., a warto zestawić wydatki miasta na oba te wydarzenia. Występ byłego lidera The Police kosztował budżet Poznania 3 miliony złotych, a Pyrkon tylko 85 tys. zł.

Na szczęście miasto dostrzega rosnące znaczenie Pyrkonu – od tego roku dotacja dla imprezy z Wydziału Kultury i Dziedzictwa jest trzykrotnie wyższa niż w poprzednich latach i jak widać nie są to pieniądze przejadane. 24 tysiące zwiedzających czyni Pyrkon ponoć największą tego imprezą w Europie (paryski Comi-Con w zeszłym roku miał 16-tysięczną publikę). Przyciąga na weekend do Poznania rzesze młodych ludzi z całego kraju, na czym korzystają wszyscy – hostele, sklepy, punkty gastronomiczne itd.

Jakby tego było mało, impreza jest niezwykle barwna i nie da się jej nie zauważyć na mieście. Jeśli w sklepie stoisz w kolejce do kasy za lordem Vaderem, a przed sympatyczną elfką to najlepszy sygnał, że trwa Pyrkon. To czyni nasze miasto zdecydowanie ciekawszym niż nawet największe targi zapełniające ulice panami w krawatach.

Mam nadzieję, że władze Poznania wyczują potencjał imprezy i wykorzystają go w strategii promocyjnej. Może warto zadbać o przekaz, że Poznań to nie tylko Malta i Transatlantyk, ale także Pyrkon, mogący zachęcić do studiowania tu młodych ludzi znacznie skuteczniej niż akcja „Poznań przyciąga najlepszych”. Ta druga adresowana jest tylko do prymusów, a Pyrkon do wszystkich ludzi z pasją..

Dziś Pyrkon przyciąga do Poznania miłośników fantastyki z całej Polski, ale może warto spróbować, aby w najbliższych latach przyciągał już młodych ludzi z całej Europy? Przecież osób zakręconych na punkcie Gwiezdnych Wojen, Władcy Pierścieni i Batmana nie brakuje zarówno w Londynie, Barcelonie jak i Neapolu. Zaprośmy ich do Poznania.

Trudno porównywać, co lepiej promuje Poznań – Malta czy Pyrkon, bo to wydarzenia adresowane do różnych publiczności, ale jeśli mamy posłużyć się tylko pieniędzmi, nie ma wątpliwości. Dotacja dla festiwalu Malta w 2014 r. to 2,72 mln zł, dla Transatlantyku 2,48 mln zł, dla Pyrkonu to… 85 tys. zł.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii kultura. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s